Wigilia

Dziękując za wszystkie życzenia świąteczne,

pragniemy życzyć Wam wszystkim w tym pięknym czasie przede wszystkim

błogosławieństwa Nonowarodzonego Jezusa

oraz opieki Jego Świętych Rodziców.

 

Niech noc wigilijna będzie nocą wiary, nadziei i miłości,

nocą cudów,

a święta okazją do refleksji i odpoczynku od gwaru codziennego życia.

 

Ania, Darek, Julia i Fasolka

Forma fizyczna

Dziś o formie fizycznej rodziców 🙂

W związku z tym, że Jula coraz większa (86cm i 10,2kg) czas się zastanowić na swoją formą. Od ciągłego schylania nie chce mi się już prostować, kręgosłup zawsze miałam słaby, a Jula lubi być czasem na rękach. Zresztą ja lubię czasem ją mieć na rękach 🙂 A sztuką jest złapać ją tak żeby było jej wygodnie i jeszcze temu kto ją nosi… Tak więc wcieliłam w życie mój plan chodzenia na aerobik w formie tańca i dziś byłam pierwszy raz. I jestem zachwycona 🙂 Potańczyłam, poruszałam się, rozciągnęłam… Zobaczymy jak jutro będę chodzić… Polecam wszystkim! A jutro sauna i basen w Dworku Oliwskim…

Żeby nie było, że tylko ja się dopieszczam, tatuś chodzi na siłownię raz w tygodniu i na basen. Jednak on to taki trochę wyczynowy pływak, nie kręcą go sauny i jacuzzi, tylko pusty tor na pływalni, łapki na ręce i GO!!!

Jak widzicie, w ciągłym ruchu, jak nie z Julą, to sami… W ogóle zapowiada się gorący okres w naszym życiu. Niby jesień/zima, powinno się siedzieć w domu, a my już kilka wyjazdów mamy zaplanowanych, kilka spotkań… Życ nie umierać 🙂

Miasto Aniołów

Mam nadzieję, że mi wybaczycie, że dziś napiszę trochę znowu o rodzicach, a nie o Julce… 

W piątek przyjechali do nas przyjaciele z Poznania (rodzice Wojtusia, którego poznaliście wcześniej). Aby uczcić kolejne spotkanie, postanowiliśmy sie wyrwać z domu. Julka została pod czujnym okiem babci w domu. Zresztą spała cały czas, tylko alarmy się włączały podobno co chwilę… Ale babcia daje sobie świetnie radę nawet z alarmami, co dopiero z Julką 🙂

A my… na balety. Miasto Aniołów to dyskoteka nad Motławą w Gdańsku 🙂 Słuchajcie! To niesamowite… Wyrwać się na typową dyskotekę. Muzyka: techno i dance, do picia: piwo – jak za starych, dobrych studenckich czasów. Szaleństwo na parkiecie, mnóstwo ludzi. Zwłaszcza ciocia Ania się wytańczyła, zresztą to ona rokręciła imprezę 😉 Ciocia Monia zaraz dopisze, że muzyka nie do tańca 😉 Ale mi się podobało, było przefantastycznie… Tak bardzo było mi potrzebne takie wyjście z przyjaciółmi i to jeszcze potańczyć (a kocham tańczyć!!!). Teraz doceniam te imprezy w czasie studiów i żałuję, że tak często się od nich wykręcałam…

Proszę, nawet nam zrobili zdjęcie 🙂

 

Tylko tatusia gdzieś ucięło 😦 Ale jego znacie, taki przystojniak 🙂 Pawła i Monikę też znacie (to mój brat i bratowa), a tu jeszcze ciocia Ania i wujek Przemek (ależ oni szaleją na parkiecie 😉 ) A tak w ogóle, to oni specjalnie przyjechali na to wyjście… Ania, Przemek – jesteście cudowni!!! A tak w ogóle to jeszcze w październiku przyjeżdżam do Poznania z Julką, więc szykujcie nam jakieś miejsce do spania 🙂

Dworek Oliwski

Na ostatnim spotkaniu naszej grupy dużo mówiliśmy o spędzaniu wolnego czasu, o tym jak ważne jest żeby go spędzać razem, z mężem/żoną. Jednakowoż czasem trzeba się wyrwać i spędzić czas z… koleżankami.

Dziś był właśnie taki dzień, na który zaplanowałyśmy (w pięć) wypadzik do Dworku Oliwskiego. Julka została z tatusiem, a ja razem z ciocią Monią i trzema koleżankami pojechałyśmy do Dworku Oliwskiego, aby tam przez kilka godzin korzystać z basenu, saun różnego rodzaju, jacuzzi, sztucznego słońca, a przede wszystkim z własnego towarzystwa. Pewnie bym o tym nie pisała, ale (jak się przekonacie sami) nie mogłam się powstrzymać…O godzinie 18:20 byłyśmy już na miejscu. Dostałyśmy po ręczniczku, prześcieradełku i kluczyku do szafki. Ja dostałam poza tym firmowe kapcie (bo zapomniałam klapek). Już w szatni humor nam dopisywał, zwłaszcza Joli 😉 Zaczęłyśmy od sanarium (najlżejsza sauna – 60stC, z światłami różnymi), potem prysznic i kolejna sauna – fińska (tam było najgoręcej), prysznic i sauna turecka z miętowym zapachem (pełno pary aż oczy szczypią)… Kolejną atrakcją były plotki w jacuzzi, potem basen i sztuczne słońce… i tu się zaczyna najlepsze 🙂 Pod sztucznym słoneczkiem (takie słabsze solarium) były 3 leżaczki. Kiedy dziewczyny wyleżały swoje, położyłam się ja i bratowa.. W pewnej chwili na opalanie przyszedł mężczyzna, ale jaki mężczyzna… Radek Pazura we własnej osobie 🙂 Musiałam trochę dziwnie wyglądać… No i co Wy na to? Opalałam się z Radziem… Cały czas serce mi waliło, nieczęsto spotyka się sławy i w dodatku w samych slipkach. Fantastyczna przygoda. Nie dość, że sam wypad był czymś wyjątkowym, to jeszcze wzbogacony taką atrakcją. Po tym zdarzeniu jeszcze kręciłyśmy się po obiekcie, nie odwiedziłyśmy tylko siłowni. Nasze relaksowanie skończyłyśmy o 22:00 (wtedy zamykają).

Postanowiłyśmy z dziewczynami powtarzać przynajmniej raz na dwa miesiące taki relaksik… Kto wie, z kim się będziemy opalać następnym razem?

Znowu u siebie

Od soboty mieszkamy znów w swoim M2. Niestety nie jest to koniec roboty – czekamy wciąż na szafę, w związku z czym część rzeczy leży w kartonach. No i jeszcze trzeba przedpokój zrobić… Ale dziś cieszę się porządkiem, który udało nam się zrobić i tym, że możemy spać we własnym łóżku. A i Julka jest zadowolona – nareszcie w swoim pokoju pełnym Kubusiów i innych mieszkańców Stumilowego Lasu.

Remont

Jak już pisałam jesteśmy w stanie remontu. W związku z tym mieszkamy sobie u babci i dziadka i powoli wszyscy zaczynamy świrować 😉 A Tata naprawia, cekoluje, maluje, i takie tam. Co chwilę cos odpryskuje i trzeba od nowa, ale idzie do przodu… Póki co nasze M2 wygląda tak:

Dwa ogłoszenia

Pierwsze ogłoszenie kieruję do naszych znajomych: Czy ktoś z Was ma naszą (moją i Darka) płytę z wesela? Zaginęła nam, a chcielibyśmy odświeżyć sobie te chwile… Wzięło nas po obejrzeniu płyty ze ślubu Pawła.

Drugie ogłoszenie dotyczy mojego nowego hobby. Kiedyś napisałam, że robię kartki. Postanowiłam je pokazać "światu" i w miarę możliwości czasowych będę je publikować na blogu Moje wycinanki 

Evan Wszechmogący

Dziś znowu miałam wychodne. Ostatnio coraz więcej mam zaufania do innych członków rodziny, którzy umieją zaopiekować się Julką (do taty, babci i dziadka, cioci i wujków) i pozwalam sobie na małe wyjścia. Jest to cenne też z tego powodu, że Julka nie jest uzależniona od mojej obecności i  nie boi się zostawać z innymi. Raz byłam u koleżanki na imieninach, innym razem z mężem na spacerze, parę razy na małych zakupach, a dziś po ponad rocznej przerwie poszłam do kina z moja przyjaciółką. Wybrałyśmy "Evana Wszwchmogącego". Film poprostu super, nie tylko jako komedia (a w mojej rodznie komedie tego typu są codziennością), ale również jako przesłanie(nie będę zdradzać szczegółów filmu, bo może ktoś chce zobaczyć). Każdy z nas jest takiem Evanem, który ma do zrobienia coś ważnego w życiu. Często nie wiemy po co, nie rozumiemy, ale wszystko co nam przygotowano z pewnością ma sens, który kiedyś poznamy (albo nie?) tak jak Evan pod końcu filmu. Jeszcze jedną ważną rzecz przekazuje film: możemy zmieniać świat przez małe gesty altruizmu. Tak więc do dzieła: uśmiechajmy się do sąsiada, nakarmijmy bezdomnego psa i zorganizujmy dzieciom wycieczkę, a świat będzie lepszy…  

Tragedia

http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,4334225.html

Dziś zginęli dwaj chłopcy, Jaś i Pawełek – dzieci przyjaciół naszej rodziny. Osierocili rodziców i kilkumiesięczną siostrzyczkę. Jeszcze pamiętam jak bawili się na naszych weselnych poprawinach 3 lata temu…

Niezrozumiałe są wyroki Niebios dla mnie…  Ja, podobnie jak niektórzy rodzice innych nieuleczalnie chorych dzieci, jestem "oswojona z myślą straty" dziecka, choć nie są to proste myśli. Żyję każdym dniem tak, jakby miał być ostatnim i cieszę każdym nowym dniem, jak z daru Nieba.

Dziś płaczę… tak bardzo żal mi rodziców Jasia i Pawełka… Tacy byli szczęśliwi, niespodziewający się niczego… Jaki więc musi być ich ból, gdy nic nie zapowiadało tragedii? Chciałabym zabrać im tego bólu choć trochę…

Modlę się więc o siłę dla nich, o to, aby przeszli razem przez to bolesne doświadczenie mocni wiarą, stali w nadziei i wytrwali w miłości. I Was proszę o modlitwę, bo teraz takiego wsparcia najbardziej im potrzeba.