Mary, Mary, co z Ciebie wyrośnie?

Siostra to super „instytucja”… Przede wszystkim wszechstronnie uzdolniona i jeszcze nie zdecydowana, kim będzie w przyszłości. W związku z czym na co dzień Julia doświadcza pomocy swojej młodszej siostry w przeróżnych dziedzinach. Mary może być kim zechce, w końcu ma dopiero 4,5 roku, więc czas na wybór jeszcze ma. Póki co próbuje się jako:

– rehabilitantka „Jak nie mam nic do roboty w moim pokoju, to mogę trochę pomóc i pomasować Julki nóżki…”

– nauczycielka „Julki oczy patrzą na mnie… to jest literka T, patrz i słuchaj: T, T, T, tata, T, T, T, tata…”

– kucharka „Mamo, czy zrobić Ci bawarkę?”, „Czy mogę dzisiaj ja zrobić brudną robotę?” (o panierowaniu kotletów)

– lekarka/pielęgniarka – wszystkie lalki są zabandażowane, oplastrowane i codziennie dostają szczepionki z wody na różne rzeczy. Nawet Jula i rodzice zostali zaszczepieni…

A w wolnym czasie oczywiście Mary organizuje nam wszystkim rozrywkę – gry planszowe, w Monopol (najczęściej wygrywa Jula) albo w Angry Birds (taka gra w realu, a nie na komórce)…

W każdym razie ja za Mary nie nadążam, ale za to Jula ma frajdę, bo przy takiej siostrze nie można się nudzić.

Kuzynki

Ups… Dawno mnie tu nie było.

Ostatni miesiąc był pełen różnych wyjazdów i przyjazdów, moich wyjazdów. Najpierw ta Anglia, potem Triduum Ruchu Szensztackiego, potem uroczystości jubileuszowe, zarówno wspólnotowe jak i rodzinne – tata miał urodziny. Tyle tego się działo, a przez to wszystko moja uwaga jest skierowana kompletnie w innym kierunku niż dotychczas. Nie będę się zagłębiać w szczegóły, ale przede mną pojawiły się nowe zadania "apostolskie" oraz sporo pracy manualnej. W związku z tym na pisanie czas się znacznie zredukował.

W domu spokój. W zasadzie nie dzieje się nic nowego, poza tym, że dziewczyny rosną. Rośnie też Weronika – pierwsza kuzynka Julki i Marysi. Marysia uwielbia Weronikę dopóki nie wezmę jej na ręce 😉 Potem każe cioci ją zabrać. Ostatnio gdy ciocia karmiła Weroniczkę piersią, Marysia stanęła obok z takim pełnym żalu spojrzeniem i powiedziała:
– "Ja już nie mogę, bo jestem za duża…"

Mała elokwencja

– Mam plan! – komunikuje mi z radością Mary
– Jaki plan? – pytam
– Nooo, mam plan! – odpowiada zniecierpliwiona

———————————————————

Marysia biega po pokoju, podbiega po szuflady w kuchni, wyciąga strzykawkę i krzyczy:
– Coś wymyśliłam!
Potem biega ze strzykawką wokół stołu, staje i mówi:
– O, znów coś wymyśliłam!

———————————————————-

Jest późny wieczór, Marysia leży w łóżku swoim, ja obok niej. W pewnym momencie przypominam sobie, że muszę podłączyć Julii jedzenie. Wychodzę z pokoju i słyszę za sobą:
– Nie wolno tak robić! (nie wolno wychodzić z pokoju) Ty Ancymonku! (Ancymonek – kotek brojek z "Gąski Balbinki")

———————————————————-

Tata usypia Marysię:
M: Masz okulary?
T: No, już dwa lata.
M: Kupiłeś?
T: No.
M: A mamie się podobały?
T: No.

Pranie, pranie, pranie…

Od czterech dni uczymy Marysię biegania bez pieluchy. Oczywiście bez pieluchy to ona umie biegać nawet bardzo szybko, tylko szkoda że zdążyć na nocnik tak szybko nie umie.

Już mi ręce opadają od tego prania, biegania za nią i tłumaczenia, ale jak się powiedziało "A" to trzeba powiedzieć "B"…

Może są jakieś tajne sposoby??? Albo tricki??? Porady nocnikowe będą mile widziane 😉

Szaleństwo

Marysia uwielbia słuchać muzyki- pod warunkiem, że puszczana jest z youtube’a.

Dziś wieczorem na dobranoc chciałam (jak zwykle) puścić coś spokojnego (ostatnio słuchamy fortepianowych aranżacji muzyki filmowej), a Marysia wyskakuje z tekstem:

– Mamo włącz szaleństwo!

Co miałam zrobić, puściłam … "Waka Waka" Shakiry, a potem "Wavin’ Flag" K’naana i szalałyśmy 😉

Mistrzostwa się skończyły, ale muzyka zostanie…

Żeby było zabawniej, Jula zasnęła w połowie pierwszej piosenki, podczas gdy wczoraj dwa razy przeleciała nasza spokojna składanka (?)

Mecze

U góry, u dziadka codziennie jest jakiś mecz (zasługa cyfry+). Marysia często na te mecze wpada i bardzo angażuje swoje emocje w ich oglądanie.  W całym domu słychac tylko jej głośne okrzyki:

„Gol!” (nie zawsze gdy padnie gol)

„Zobacz!” (do dziadka – co trzecie słowo)

„Bam!” (bo czasem faulują)

„Leży!” (bo czasem udają)

Rośnie nam mała kibicka…

Tójtonk i Tandat

Czy ktoś wie co to TÓJTONK i TANDAT? Ja wiem, nawet filmik nagrałam, ale poczekam, co wymyślicie 🙂 Oczywiście słowa te pochodzą z zasobów Marysinego słownictwa…

Aktualizacja z wieczora:

Szybcy jesteście 🙂 Zatem obiecany filmik…

Gaduliks

Marysia zaskakuje nas z dnia na dzień swoimi zdolnościami oratorskimi. Gada jak najęta. Powtórzy wszystko co usłyszy i bardzo szybko się uczy nowych słów oraz kiedy je stosować.

Dziś zapytałam „Gdzie jest Zuzia?”, a ona na to „Domu” 🙂 No tak logiczne, niby nic, ale dla nas to coś nowego.

Jednym z nowych ulubionych zajęć Marysi jest wspinaczka po wszystkim co się znajdzie na drodze (krzesła, meble, ludzie, szafki). Najlepszy jednak jest wózek Julii. Musiałam go w końcu wyprowadzić z mieszkania, bo coraz odważniejszych akrobacji byłam świadkiem. Komoda z szufladami na ubrania wyemigrowała z pokoju dziecinnego, bo też stała się obiektem treningu. Czy ktoś zna szkółkę wspinaczkową dla smarkaczy?

Ten dzieciak nie ma jeszcze półtora roku (pewnie się powtarzam), dla mnie osobiście to niesamowite przeżycie – obserwowanie jak ona się rozwija, co wyczynia. Przez to żyję w ogromnym rozdarciu, rozdwojeniu.

Jest Jula, całkowicie zależna ode mnie (oczywiście wtedy kiedy nie ma taty) – od mojej uważności jeśli chodzi o odessanie na czas, od mojej pamięci do czasu karmienia, od mojej spostrzegawczości jeśli chodzi o potrzeby fizjologiczne, od moich obserwacji dotyczących komfortu leżenia/siedzenia, od moich odpowiednich pytań gdy się próbujemy dogadać, od mojej empatii. Jej rozwój jest powolny, ledwie dostrzegalny, ale jest i za to Bogu dziękuję każdego dnia.

Jest Marysia, która rozwija sie bardzo dynamicznie, potrafi zakomunikować wszystko na co ma ochotę, powie kiedy jest głodna, wierci się kiedy ma pampersa do wymiany, sama wybiera co chce robić (bawić się, oglądać bajki), sama je, pije, bawi się. Kiedy ma ochotę się przytulać to rzuca się na mnie, a kiedy nie ma ochoty to mówi nie. Ja muszę tylko ocenić czy to na co ma ochotę jej nie zaszkodzi 🙂 (chodzenie po szafkach, picie kawy itp.)

Minęło prawie półtora roku od kiedy jestem podwójną matką, a ja wciąż szukam sposobu na połączenie tych dwóch światów (a właściwie trzech bo jestem jeszcze ja i moje „potrzeby”). Z nadzieją czekam chwil, kiedy Marysia bardziej zainteresuje się Julą, zabawą z nią – może wtedy…