Ups… Dawno mnie tu nie było.
Ostatni miesiąc był pełen różnych wyjazdów i przyjazdów, moich wyjazdów. Najpierw ta Anglia, potem Triduum Ruchu Szensztackiego, potem uroczystości jubileuszowe, zarówno wspólnotowe jak i rodzinne – tata miał urodziny. Tyle tego się działo, a przez to wszystko moja uwaga jest skierowana kompletnie w innym kierunku niż dotychczas. Nie będę się zagłębiać w szczegóły, ale przede mną pojawiły się nowe zadania "apostolskie" oraz sporo pracy manualnej. W związku z tym na pisanie czas się znacznie zredukował.
W domu spokój. W zasadzie nie dzieje się nic nowego, poza tym, że dziewczyny rosną. Rośnie też Weronika – pierwsza kuzynka Julki i Marysi. Marysia uwielbia Weronikę dopóki nie wezmę jej na ręce 😉 Potem każe cioci ją zabrać. Ostatnio gdy ciocia karmiła Weroniczkę piersią, Marysia stanęła obok z takim pełnym żalu spojrzeniem i powiedziała:
– "Ja już nie mogę, bo jestem za duża…"