Po prawie dwóch latach od ostatniego wpisu postanowiłam znaleźć miejsce w sieci dla bloga Julki. Poprzednia strona została zamknięta niezależnie ode mnie, ale może tak musiało być…
Teraz, po prawie trzech latach od jej odejścia, czuję, że blog musi wrócić… na pamiątkę dla tych, którzy chcą wspominać… i jako świadectwo dla tych, którzy nigdy Julki nie poznali. Nie będę tu dodawać nowych wpisów. Może spróbuję czasem posprzątać stare, bo widzę, że nie załadowały się wszystkie zdjęcia…

Mówią, że czas leczy rany… Hmm… Widocznie trzy lata to za krótko. Nie jest łatwo, ale żyjemy dalej, pełną parą… z nowymi wyzwaniami, zadaniami, radościami. Z nadzieją cierpliwie czekamy na spotkanie… Tam…