Z dnia na dzień Marysia coraz więcej gada. Nie jest to takie niezrozumiałe gadanie. Na przykład wczoraj rano siedząc na podłodze wśród swoich zabawek o bardzo nieprzyzwoitej (dla mnie) porze, czyli 7 rano, zakryta po uszy kołdrą słyszałam jak sobie gadała:
„Puźle”*… (chwila ciszy, chyba się rozgląda)… „Nie ma”… (znów cisza)… „Aha”…
Każdego dnia wzbogaca swój język o nowe słowa, a przecież nie ma jeszcze 1,5 roku… Jest to dla mnie szokujące. Rano pytam czy się ubieramy, ona na to „dobja” albo „dobzie”, juz nie ma na każde pytanie „nie”, czasem jest „aha”, „mhm”, „ta”…
Dziś prababcia (codziennie przychodzi do nas na parę godzin) nauczyła Mary bawić się w ‚kółko graniaste’. Od razu młoda chwyciła o co chodzi: „kółko”… „bam”… „kółko”… „bam”… Aż się prababci zakręciło w głowie.
A tu ułożyła sobie wieżę:

Skąd szczoteczka? Marysia bardzo dba o zęby. Parę razy dzinnie słychać „myj, myj” – to oznacza włąśnie potrzebę umycia zębów.
* puzzle, najczęściej chodzi o te z kubusiem puchatkiem







