W chuście

Już kiedyś pisałam, że nie mogę się przełamać do chusty. W końcu musiałam. Marysia jest chustozależna. Zwłaszcza przy tatusiu, który jak tylko włoży Marysię w chustę, ona zasypia jak aniołek… A on wtedy może wszystko (odkurzać i grać w rumikuba):

U mnie Marysia tak łatwo nie zasypia (za wąska jestem). Musiałam pożyczyć od koleżanki drugą chustę, bo w tej szarej tatusiowej to kompletnie nie umiałam sobie Małej ułożyć, a poza tym nie pasowała mi do koloru oczu 😉 Zielona jest śliczna… i wygodna… Jak już się Młoda da ululać, to najczęściej biorę się za gotowanie, no i za Julkę.

Dodaj komentarz