Dużo się dzieje. Cały tydzień przyjmowaliśmy gości (łącznie z trzema terapeutami, lekarzem, pielęgniarką i wolontariuszką) – właściwie to nic nowego, bo u nas tak co tydzień 🙂 Gdyby nie moja babcia, która zabiera codziennie Marysię na spacer rano, to wszystkich przyjmowałabym w piżamie. Całe szczęście Młoda jest coraz spokojniejsza, tzn. żywa, ale nie rycząca. Ma coraz dłuższe czasy czuwania, podczas których gaworzy do każdego kto podejdzie, gapi się na fruwające motylki (karuzela w łóżeczku) albo wkłada sobie rączki do buzi i zajmuje się ich degustacją. Mało śpi w dzień, chyba, że na rękach albo na spacerze. Trochę jest latania i dlatego gdy wybija 17:00 prawie stoję w drzwiach oczekując powrotu Darka, który przejmuje dziewczynki, a ja mogę się zająć tym co lubię np. gotowaniem i praniem 🙂 Wieczorem obie dziewczyny późno zasypiają – taka uroda po matce-sowie, ale przynajmniej śpią dobrze. Marysia tylko dwa razy się budzi, najada się i śpi dalej, a Jula śpi calusieńką noc bez pobudek.
Poza tym: Julia coraz lepiej radzi sobie z przyciskiem komputerowym i z mrużeniem oczu na TAK. Zmienił się też jej stosunek do siostry. Nie reaguje już na Marysię niepokojem. Wręcz przeciwnie – bacznie ją obserwuje i próbuje naśladować – dużo więcej rusza nogami i więcej gada. Myślę, że jesteśmy o krok od odróżnienia "mama" od "tata".
A tak w ogóle, Julia to anioł, a nie dwulatek – zamiast buntu w jej oczach maluje się niesamowity spokój. Czasem jak Marysia tak strasznie płacze (gdy brzuszek boli), a ja już nie mam sił i pomysłu jak ją uspokoić, to Julka patrzy na mnie z takim zrozumieniem i normalnie dodaje mi sił w ten sposób. Nie wkurza się, że dużo uwagi musze poświęcić Marysi, jest strasznie cierpliwa, a gdy zostajemy same, to nie odrywa ode mnie wzroku, nawet jak leci Kubuś Puchatek, i cieszy się, że w końcu możemy się pobawić we dwie. Uwielbiam te chwile.
A tu moje dziewczyny rano. Czy one nie mogą się budzić osobno?
