Dziś rano tata pojechał do Julki, która juz coraz lepiej funkcjonuje i są duże szanse że jutro wyjdzie do domu… Ale o tym jutro, a dziś z Maryśką wsiadłyśmy w autobus i ruszyłyśmy na wycieczkę do Gdańska. Pierwszy raz Mała jechała autobusem. W Gdańsku spotkałysmy się z ciocią Ewą, zjadłyśmy ciastko w kawiarni i poszłyśmy na starówkę. Marysia niezbyt zachwycona była siedzeniem w wózku. Na szczęście ciocia była tak stęskniona za Marysią, że użyczyła jej swoich rąk do noszenia 🙂
Ogólnie miły spacer, ale nie będę regularnie praktykować – łażenie po mieście z małym wulkanem to najlepszy sposób żeby się umordować. Dobrze że u nas na wsi jest zawsze blisko do domu 🙂 A najlepiej iść do ogrodu…
Często podziwiam mamy, które maszerują z dwójką dzieci od autobusu do tramwaju, latają po schodach itd. Spróbowałam dziś i stwierdzam, że sie nie nadaję na takie eskapady 😉
