Na ostatnim spotkaniu naszej grupy dużo mówiliśmy o spędzaniu wolnego czasu, o tym jak ważne jest żeby go spędzać razem, z mężem/żoną. Jednakowoż czasem trzeba się wyrwać i spędzić czas z… koleżankami.
Dziś był właśnie taki dzień, na który zaplanowałyśmy (w pięć) wypadzik do Dworku Oliwskiego. Julka została z tatusiem, a ja razem z ciocią Monią i trzema koleżankami pojechałyśmy do Dworku Oliwskiego, aby tam przez kilka godzin korzystać z basenu, saun różnego rodzaju, jacuzzi, sztucznego słońca, a przede wszystkim z własnego towarzystwa. Pewnie bym o tym nie pisała, ale (jak się przekonacie sami) nie mogłam się powstrzymać…O godzinie 18:20 byłyśmy już na miejscu. Dostałyśmy po ręczniczku, prześcieradełku i kluczyku do szafki. Ja dostałam poza tym firmowe kapcie (bo zapomniałam klapek). Już w szatni humor nam dopisywał, zwłaszcza Joli 😉 Zaczęłyśmy od sanarium (najlżejsza sauna – 60stC, z światłami różnymi), potem prysznic i kolejna sauna – fińska (tam było najgoręcej), prysznic i sauna turecka z miętowym zapachem (pełno pary aż oczy szczypią)… Kolejną atrakcją były plotki w jacuzzi, potem basen i sztuczne słońce… i tu się zaczyna najlepsze 🙂 Pod sztucznym słoneczkiem (takie słabsze solarium) były 3 leżaczki. Kiedy dziewczyny wyleżały swoje, położyłam się ja i bratowa.. W pewnej chwili na opalanie przyszedł mężczyzna, ale jaki mężczyzna… Radek Pazura we własnej osobie 🙂 Musiałam trochę dziwnie wyglądać… No i co Wy na to? Opalałam się z Radziem… Cały czas serce mi waliło, nieczęsto spotyka się sławy i w dodatku w samych slipkach. Fantastyczna przygoda. Nie dość, że sam wypad był czymś wyjątkowym, to jeszcze wzbogacony taką atrakcją. Po tym zdarzeniu jeszcze kręciłyśmy się po obiekcie, nie odwiedziłyśmy tylko siłowni. Nasze relaksowanie skończyłyśmy o 22:00 (wtedy zamykają).
Postanowiłyśmy z dziewczynami powtarzać przynajmniej raz na dwa miesiące taki relaksik… Kto wie, z kim się będziemy opalać następnym razem?