Dni Pruszcza

W weekend Pruszcz Gdański (nasze gminne miasto) miał swoje dni… Krótko mówiąc jedna wielka impreza. Nie zabrakło atrakcji dla dzieci, w tym koncertu Arki Noego (czy jak to mówi Mary „Arki Małego”). Wybraliśmy się więc w sobotę całą rodzinką na koncert. Julia była zachwycona. Siedziała sobie na wózku w pierwszym rzędzie. Przed nami były tłumy dzieciaków, ale na szczęście zrobiła się luka na tyle, że Jula mogła zobaczyć tańczących i śpiewających na scenie małych artystów.

Jula

Marysia była mniej zachwycona. Głosna muzyka i tłum ludzi to zdecydowanie nie jej klimaty, wobec czego trzymała się kurczowoł moich ramion (po czym miałam zakwasy) i zatykała dłońmi uszy. Jedynie podczas oklasków sie uaktywniała. Podobała sie jej natomiast zabawa na placu zabaw i stoisko z wielkimi klockami. Nie mogliśmy jej od nich odciągnąć… Nasz Bob Budowniczy 🙂

Mary

Następnego dnia już tylko tauś wybrał się do Pruszcza – na koncert HEY’a.

BARWY ŚWIATA

Dziś reklamujemy książkę Marty – mojej przyjaciółki z dzieciństwa, a teraz także logopedy Julki. Marta przychodzi do Julki z wielką torbą pomocy plastyczno-dydaktycznych i razem tworzą piękne prace zdobiące nasze ściany 🙂

Marta Baj

BARWY ŚWIATA – Rymowanki i zabawy wspomagające naukę kolorów

Jest
to pozycja ułatwiająca dzieciom naukę kolorów. Dzięki zamieszczonym w
książce krótkim wierszykom oraz atrakcyjnej oprawie graficznej maluchom
łatwiej będzie zapamiętać nazwy kolorów. W publikacji, oprócz
rymowanek, znajdują się także karty pracy, które służą nie tylko
utrwaleniu zdobytej wiedzy, ale również zachęcają dzieci do innych
czynności, takich jak: liczenie, kolorowanie, rysowanie. Barwy świata dodatkowo zawierają szereg propozycji zabaw grupowych, które można przeprowadzać w trakcie zajęć przedszkolnych.

Omówione kolory to: zielony, czarny, biały, czerwony, różowy, żółty,
brązowy, fioletowy, pomarańczowy, niebieski, złoty, srebrny.

Patronat:

Dzień Dziecka 2011

Tegoroczny dzień dziecka rozpoczęliśmy festynem w szkole. Marysia poszła z dziadkiem wcześniej, żeby pomóc babci na jej stanowisku, czyli strzelnicy. Dzieci musiały trafić piłką tenisową do rozwieszonych na bramce plastikowych butelek. To  był jeden z 17 punktów, które należało zaliczyć żeby otrzymać nagrodę. Mary dzielnie przynosiła piłki które poleciały za daleko. Jakieś 45 minut później dotarłyśmy na miejsce i my – czyli Jula i ja. Pogadałyśmy z nauczycielkami, obejrzałyśmy boisko zapełnione różnymi punktami sportowo-kreatywnymi, posłuchałyśmy orkiestry, patrzyłyśmy jak dzieci zjeżdżają z ogromnej dmuchanej zjeżdżalni i wróciłyśmy do domu bo było nam za gorąco. 

Po południu przyjechała ciocia Monia z Weroniką. Babcia przyniosła ciacho dla wszystkich z okazji Dnia Dziecka i tak świętowaliśmy razem. Jula razem z dziadkiem i tatusiem grali w pingponga na Wii. Marysia, która uwielbia swoją kuzynkę – Pyśkę (tak na nią wołąją jej rodzice), biegała za nią co krok, mówiła "Kocham Cię Pyśka!", przytulała gdy ta tylko zajęczała cicho, razem się musiały wykąpać i na koniec dnia, kiedy Weronka musiała jechać do domu to była wielka rozpacz i zaśnięcie we łzach.

I tak nam minął Dzień Dziecka. Jutro wizyta drugiej małej kuzynki i wypad babski do kina 🙂

Changes

Ciekawa jestem czy Wam też już się znudził Garfield… Mi wybitnie, już nie mogłam na niego patrzeć, stąd te wizualne zmiany. Zanim jednak znajdę coś odpowiedniego (czyli idealnego) minie trochę czasu, więc mam nadzieję, że nie dostaniecie oczopląsu 😉

Póki co wymyśliłam tonację zieloną – wszakże to kolor nadziei…

Wyspałaś się?

Po długim milczeniu będzie o spaniu, ale o tym zaraz…

Najpierw raport.

Jesteśmy cali i prawie zdrowi. Prawie, bo Marysia ma zapalenie oskrzeli – na szczęście na tyle łagodne, że leczymy się bez antybiotyku. Julia natomiast zdrowa, jedynie czasem z trawieniem ma problemy, co chyba wynika ze skoków temperatury, jak jest za gorąco (a były takie może 3-4 dni), to nasz grafik żywieniowy się wali całkowicie. Poza tym spokój… Nawet udało nam się parę razy posiedzieć w ogródku. Tylko parę razy, bo raz za duszno, a raz pada :/

A teraz tytułowe spanie… Tata wyjechał na dwie noce służbowo i jak to mamy w zwyczaju wprowadziła się ciocia. Rano Mary jak zwykle szybko wstała, ale ciocia się nią zajęła więc ja tylko wstawałam do Julki (jedzenie, odessanie) i tak przekimałam do 9 rano, po czym ciocia mnie pyta "I co wyspałaś się?"… Odpowiedziałam, że nigdy się nie wysypiam, ale tak naprawdę to chyba zawsze jestem wyspana – w znaczeniu zdolna do życia 🙂 Moment wstawania z łóżka jest dla mnie największa karą, no chyba, że wiem, że za chwilę do niego wrócę 😉 Chyba wolałabym wcale nie spać… Zwłaszcza od czasu Julinkowego incydentu (http://julinek.blox.pl/2009/08/Na-granicy.html), ale to już oddzielny temat – strach przed spaniem – może innym razem…
Gdy tak patrzę z perspektywy lat na to nasze/moje spanie, to zachwycam się coraz bardziej fenomenem człowieka. Niesamowite jak ludzki organizm przystosowuje się do różnych braków i jak potrafi się regenerować np. podczas kilkuminutowych drzemek. Nigdy nie podejrzewałabym siebie o taką wytrzymałość.
Oczywiście, gdy tylko nadarza się okazja (na wyjazdach moich) śpię jak suseł i z przyjemnością budzę się bez żadnej pomocy, po prostu dlatego, że już mi wystarczy (np. 12 godzin snu) – co zdarza się nie za często, bo jak wyjeżdżam z domu to najczęściej nie po to żeby się wyspać, ale żeby pobyć z ludźmi… To tyle wywodów na dziś.

Europejski Dzień Walki z Dyskryminacją Osób Niepełnosprawnych

Pozwolę sobie zacytować:

5 maja obchodzimy Europejski Dzień Walki z Dyskryminacją Osób Niepełnosprawnych.

Z
tej okazji przypominamy, że od dwóch miesięcy na stronie internetowej
Miasta Gdańska – w zakładce „Gdańsk bez barier” –działa podstrona, na
której można zgłaszać wszelkie przeszkody, które napotykają osoby
niepełnosprawne w naszym mieście: od przeszkód na chodnikach, przez zbyt
słaby sygnał dźwiękowy przy przejściu dla pieszych, po nieuprawnione
parkowanie na tzw. kopertach.
Oto link do formularza:
http://www.gdansk.pl/niepelnosprawni?zba=0

Po zgłoszeniu odpowiednie służby podejmują działania, a osoba zgłaszająca jest informowana o tych działaniach i ich skutkach.
Do
tej pory przez formularz zgłoszono jedynie dwie przeszkody: obydwie
dotyczyły uporczywego parkowania na tzw. kopertach przez osoby
nieuprawnione.

W Gdańsku mieszka ponad 49 tysięcy osób niepełnosprawnych. Więcej informacji w zakładce „Gdańsk bez barier”:  http://www.gdansk.pl/niepelnosprawni

Po Wielkanocy

Wciąż dochodzimy do siebie po naszym tygodniowym wypadzie w okolice stolicy. Wszystko jest ok, ale prania mnóstwo, prasowania, dom zapuszczony, odwiedziny rodziny, lodówka do uzupełnienia i takie tam 😉
Cały Wielki Tydzień spędziliśmy na spacerach, bez komputera i telewizora, z obcowaniem ze zwierzętami.
Pierwsze dwa dni spędziliśmy u Sióstr Szensztackich w Świdrze.
Zaczęliśmy średnio udaną wycieczką na Złote Tarasy – najmilsze z wyprawy do Warszawy było spotkanie się z ciocią Anią, poza tym tylko tłum, hałas, brak swobodnego przejścia dla dwóch wózków, windy nie dojeżdżające na każde piętro no i godzina w korku  w drodze powrotnej… Przy okazji zrobiliśmy sobie fotki pod Pałacem Kultury

Druga wycieczka była bardziej udana – do Otwocka.
Na trzeci dzień przenieśliśmy się ze Świdra do Józefowa – do Ojców Szensztackich. Tam, w sosnowym lesie, w cieniu sanktuarium Syjonu jest mój "duchowy" dom… Marysia zaprzyjaźniła się z Borko i Purą – dwoma pieskami. Wprawdzie ani razu żadnego nie dotknęła, ale codziennie kilka razy albo ich szukała w lesie, albo zabierała na przechadzkę.

W czwartek spotkaliśmy się na spacerze w Łazienkach Królewskich z Precelem i jego rodzinką. Tam było cudownie – zwierzątka, które nie bały się ludzi (na zdjęciu: ślimak jest ze Świdra, piesek to Borko, reszta zwierzaków z Łazienek),

ciepłe słoneczko, bajeczna przyroda, smaczne lody i gofry (wcale nie kosmicznie drogie), i oczywiście Marysine ‚pawiany’.

Marysia chciała poprosić pawia żeby rozłożył ogon i krzyczała do niego "pawianie, pawianie, pokaż ogon!"
Jula była tego dnia wyjątkowo spokojna, jak na siedzenie w wózku.

Kolejne dni to już było Triduum Paschalne i Wielkanoc, więc siedzieliśmy na miejscu. Do domu zjechaliśmy w nocy z niedzieli na poniedziałek… i do roboty…

Wirusy nas lubią

Od tygodnia planuję, co zapakować na nasz długo wyczekany wyjazd Wielkanocny do Józefowa pod Warszawą. To będzie już trzeci pobyt u Ojców Szensztackich w czasie Triduum Paschalnego. W tym roku zaplanowaliśmy ciut wydłużony urlop o cały Wielki Tydzień i powrót do domu, tak aby spędzić część świat z rodziną. Nie mogę się doczekać ciszy lasu, spotkań ze znajomymi, kolacji u Precla 🙂 i wycieczek, które chcemy sobie zorganizować do Warszawy.

Żeby jednak nie było zbyt sielankowo, od wczoraj wszystkie trzy (mama, Mary i Julka) jesteśmy zalane katarem. Na szczęście wygląda to na kilkudniowy wirus. Tatusia jak zwykle nie chwyciło, i dzięki Bogu! Mam nadzieję, że szybko pozbędziemy się intruzów i wrócę do planowania…

W poniedziałek wyjeżdżamy, do tego czasu mamy zaplanowane jeszcze trzy spotkania, więc odezwę się jak wrócimy…


Na wszelki wypadek, gdybym nie miała okazji,
już dziś Wam życzę
szczególnego błogosławieństwa na najbliższy czas,
głębokiego przeżycia Wielkiego Tygodnia,
zwłaszcza Triduum Paschalnego
i prawdziwej radości Niedzieli Zmartwychwstania.

Cisza oznacza spokój

Spojrzałam dziś na datę ostatniego wpisu i trochę się zdziwiłam, jak ten czas leci…

Zgodnie z tytułem u nas cisza i spokój, ale to chyba głównie w medycznym znaczeniu, bo na co dzień towarzyszy nam pęd i dynamika działań – wiosną to zaczyna być typowe dla naszej rodziny. Spotykamy się z przyjaciółmi, pracujemy, rozwijamy itp. Jeden weekend spędziliśmy nad Wisłą, kolejny ja wyjechałam na Jasną Górę. I tak, cały czas mamy zaplanowany… na następne 3 miesiące 🙂

Tak więc czas leci, dziewczyny rosną… Wczoraj Julka poznała na żywo swoją najmłodszą kuzynkę – Emi.

Emilka

14 marca na świecie pojawiła się długo wyczekiwana druga kuzynka Julki i Marysi – Emilka. Obie dziewczyny nie mogą się doczekać, kiedy będą mogły poznać najmłodszą kuzyneczkę. Mała jest jeszcze w szpitalu, może jutro wyjdzie. Niestety u nas zaraza, więc zanim tam pojedziemy to minie trochę czasu i Emi urośnie. W związku z tym pozwolę sobie skopiować, póki co, zdjęcie z bloga Emilki 🙂