Przedstawienie

Marysia wczoraj zarządziła przedstawienie dla Julki. Przyniosła krzesła, założyła koc. Chciałam nagrać jak występuje, ale musiałam szybko odłożyć aparat bo za kurtyną czekała na mnie cała masa morskich ikeowskich pacynek na palce. Razem z Mary odegrałyśmy dla Julki „Życie oceanu” :))

Euro spoko?

W naszym domu, jak pewnie w wielu trwają przygotowania do Euro. U góry dziadek z wujkami już uzupełniają zapasy chipsów i innych akcesoriów wymaganych do oglądania meczów. Przygotowują plakaty do zapełniania ich wynikami. Babcia kupuje zapas książek, bo przecież nie dostanie się w tym czasie do telewizora.

A na dole mama zaopatruje wszystkich w odpowiednie koszulki (ew. piżamy – na zdjęciu) i tylko martwi się jednym faktem: Tatuś od przeszło tygodnia nie pracuje 15 minut od domu, ale w biurze 8 minut od PGE Areny, w związku z czym nie wiem kto się będzie bardziej denerwował – my, że tak długo wraca do domu, czy on, że musi stać tyle w korkach na mieście…

Praca domowa

Po powrocie ze szpitala zajęcia szkolne ruszyły pełna parą. W poniedziałek Jula dostała swoją pierwszą pracę domową. Na szczęście czasu było dużo, bo aż do piątku 😉

Pani Ania jest zachwycona postępami Julki, która coraz bardziej rozumie, że od jej oczu bardzo dużo zależy i to co nimi robi daje sygnały pozostałym. Świadomość tego rośnie z dnia na dzień dzięki czemu coraz łatwiej można się dogadać z Julią nie tylko nam, ale i innym. Póki co zdecydowane mrugnięcie oznacza TAK. Niby prosta rzecz, ale nie dość oczywista…

Marysia miała dzień niedyspozycji żołądkowej, w związku z czym znów trzy dni przesiedziała w domu zamiast w przedszkolu. W czasie gdy już miała siły się ruszać, zarzucała nas różnymi pomysłami zabaw. W ten sposób przegrałyśmy z Julią w „Zgadnij kto to”… Mała mądrala pokonała nas 5 do 4.

Integracja

Dziewczynki coraz częściej bawią się razem… Tzn. Marysia kładzie na stoliku przedmiot zabawy np. domek Kubusia Puchatka, następnie pyta Julki kim chce być, włada jej zabawki do ręki… Kiedy przygotowuje piknik, to Jula dostaje od Marysi porcję zgodnie z tym co Jula wybierze. Marysia już coraz cierpliwiej czeka na Julinkowe mrugnięcia oczami. Maja też obie fazę na Barbie, przy czym Marysia chce oglądać non stop „Barbie i Trzy Muszkieterki” a Julia „Barbie w świecie mody” – hmm, to wiele mówi o moich córkach 🙂 Jedna bohaterka, druga modelka 🙂

Przygotowania świąteczne

Co roku po jesiennej zadumie ożywiamy się trochę w czasie przygotowań do świąt.

W tym roku też łapiemy klimat świąteczny robiąc różne rzeczy razem. Wspólne ubieranie choinki, pieczenie ciasteczek amoniaczków…

Jutro tatuś ma wolne, więc będą też wspólne porządki i dalsze podboje kuchenne.

Wszystko po to, żeby w czasie świąt usiąść i razem odpocząć, pograć w gry i uruchomić kino familijne.

Czas leci

Ups… Trochę mnie tu nie było…

Powoli szykujemy się do świąt, chociaż atmosfery jeszcze nie do końca czujemy. Zapewne przez to, że mamy dużo pracy – tata w pracy ma kocioł, często wyjeżdża, a ja maluję, a gdy jestem sama z dziewczynkami to nawet nie chce mi się odpalać komputera.

Ze zdrowiem u nas jak to jesienią (o zimie ciężko w tym roku mówić) – katary i katarki…

Jula pilnie się uczy. Z panią Magdą – wychowanie fizyczne, a z panią Anią – komunikację. Na początek trenuje planowanie ruchu oczami – brzmi poważnie i nie jest takie proste, ale Jula robi postępy. Dla nas to tak oczywiste – mrugasz, nie mrugasz, patrzysz w dół, w bok, do góry… Julia się nie zraża, a pani Ania przychodzi dwa razy w tygodniu z ciekawymi zadaniami. Następnym razem porobię zdjęcia Julinkowego zeszytu 🙂 Mikołaj zostawił w bucie farby do malowania paluszkami, co bardzo ułatwia Julii zabawę.

Marysia natomiast codziennie chodzi do przedszkola. Wciąż coś śpiewa, pokochała rysowanie, pisanie. Po domu walają się kolorowanki, kartki z dziełami sztuki i literkami, których nie wiem skąd się uczy 🙂

Coraz lepszy jest kontakt Marysi z Julką. Marysia o wszystko Julię pyta, pokazuje jej różne rzeczy, kiedy się bawi to robi to tak, żeby Jula dobrze widziała. Miło się na to patrzy 🙂

Przed nami ostatni tydzień, potem odpoczniemy w świątecznej atmosferze…

Powroty do domu

W poniedziałek Julia wróciła po tygodniu szpitalnego życia do domu. Czuje się już dobrze. Dziś podczas wizyty kontrolnej pani doktor pozwoliła nam wychodzić z domu, czyli jest nieźle.

Od poniedziałku już w końcu ruszymy z zajęciami szkolnymi. Pięć dni w tygodniu – 2 razy pan Marcin (fizjoterapeuta ze szpitala), 2 razy pani Magda (fizjoterapeuta ze szkoły) i 2 razy pani Ania (neurologopeda ze szkoły). Zapowiada się wesoło – Jula nie będzie się nudzić, a ja może coś porobię w moim zakurzonym warsztacie. Ale o tym innym razem…

—————————

Przepraszam za moje milczenie, ale ostatnie 2-3 tygodnie przybiły mnie do podłogi. Niektórzy nazwą to jesienna zadumą, inni zmęczeniem materiału, jeszcze inni… nie wiem jak. Dla mnie to po prostu spadek formy. A co upadło, musi wstać… Tak więc powoli powstaję, bardzo powoli… Jak już wstanę i się wyprostuję to wrócę z większym entuzjazmem, ok?

Pozdrawiam Was serdecznie i dziękuję za Waszą wytrwałość i cierpliwość w kibicowaniu Julce i naszej rodzince!!!

Szkoła

Jula została zapisana do zerówki w naszej osiedlowej szkole. I póki co na tym kończy się temat szkoły. Teraz czekamy na orzeczenie w sprawie specjalnego kształcenia i indywidualnego nauczania.

Żeby było jasne, nie planujemy chodzić do szkoły, no chyba, że będzie się coś ciekawego działo (przedstawienie, festyn…). Zależy nam na godzinach pracy w domu, a żeby je Julii przyznano, musimy mieć w ręku powyższe orzeczenia. Potrwa to jeszcze maksymalnie dwa tygodnie i wtedy okaże się kto i na ile godzin będzie do Julki przychodził oraz czy to będą zajęcia przedszkolne, czy rehabilitacja.

Dokładnie w tej chwili zadzwoniła do mnie pani pedagog z poradni psychologiczno-pedagogicznej z zapytaniem czy może nas odwiedzić by poobserwować Julię. Będą w przyszły poniedziałek.