Ognisko, LEGO…

Trzy tygodnie temu spędziliśmy weekend nad jeziorem. Świętowaliśmy tam z przyjaciółmi urodziny dziewczynek. Była zabawa w wodzie i wieczorne ognisko…

Potem siedziałyśmy w domu, a tata wyjeżdżał służbowo na Słowację. Żeby się nie zanudzić odkopałam ze strychu lego z mojego dzieciństwa… To dopiero była zabawa 🙂

Magnesy

Nie wiem czy wiecie, ale Jula kolekcjonuje magnesy z różnych stron świata. Ma już małą kolekcję, która ozdabia tablicę przy jej łóżku. Na tablicy są pamiątki z wycieczek naszych wspólnych, indywidualnych, z wypraw dziadków, przyjaciół… Są magnesy z Krakowa, Zakopanego, Góry św. Anny, Belgi, Holandii, Francji, Hiszpanii, Wysp Kanaryjskich, Tunezji, Włoch… Są też inne magnesiki, w końcu to tablica magnetyczna 🙂

Pierwszy spacer 2013

Nareszcie doczekaliśmy się wiosny za oknem… Odkurzyliśmy wózek i zrobiliśmy sobie krótki spacerek. Krótki, bo nasza bateria w respiratorze straciła moc :/

Jutro wyjdziemy na dłużej… oby tylko było tak przyjemnie jak dziś!

Dziadek zaczął obrządki w ogródku, więc już niedługo będziemy mogli sobie piknikować na zielonej trawce 🙂

Zające

Po miesiącu walki z zakażeniem skóry wokół rurki Jula wraca do formy, a my do sił (psychicznych i fizycznych)… Choć za oknem śnieg w domu panuje raczej radosny nastrój. Zarówno z powodu zażegnanego kryzysu zdrowotnego, jak i zbliżających się świat Wielkanocnych. Pierwszy raz po 5 latach spędzimy je w domu w komplecie (4 razy byliśmy w Józefowie, a raz Jula była w szpitalu)…

W domu trwają gorączkowe przygotowania. Mama maluje, Marysia naśladuje mamę, Jula wszystko lustruje i zatwierdza. Posialiśmy rzeżuchę, może urośnie… A dziś przyjechała ciocia Basia i zarządziła zającowe przebieranki 🙂

Czas płynie

Świat się nie skończył…

Natomiast rok 2012 pożegnamy już za 50 minut.

To był dobry rok… Może niefortunnie się zaczął – zapaleniem płuc, ale od tamtej pory spotykały nas już raczej same dobre rzeczy, a wśród nich Wielkanoc na Syjonie, Euro, nasza letnia wyprawa prawie dookoła Polski, pasowanie na ucznia, nowy kuzyn, a przede wszystkim fantastyczna forma zdrowotna Julki… Poza wspomnianym zapaleniem płuc w tym roku Jula miała może ze dwa razy stan podgorączkowy i nic poza tym. Z jednej strony ogromna radość z drugiej tak samo ogromny lęk, czy to tylko „dobra passa”.

Dziś jednak nie myślimy o lękach, ale pełni wdzięczności Bogu za dany nam czas chcemy rozpocząć nowy 2013 rok…

Wam, naszym czytelnikom i dobrodziejom życzymy, aby w tym nowym roku Wasze serca wypełniał pokój i radość z życia, mimo, że czasem jest jakie jest…

Pasowanie na ucznia

Tradycją w naszej szkole stało się pasowanie na ucznia w dniu rozpoczęcia szkoły. O godzinie 12:00 byłyśmy z Julą w szkole – ubrane na galowo i bardzo podekscytowane.Po odśpiewaniu hymnu i krótkiej przemowie pan dyrektor pasował wszystkich pierwszoklasistów, a wśród nich i Julkę na uczniów. Na pamiątkę każde dziecko dostało domino do zabawy. W klasie wszystkie dzieciaki (łącznie z Julą) odcisnęły swoje palce pod tekstem ślubowania i otrzymały od pani kolorowe plany lekcji. Za kilka dni, jak już nasze panie: rehabilitantka i logopeda ustalą swoje plany zajęć uzupełnimy z Julką jej piękny plan lekcji.

To było piękne przeżycie, zarówno dla Julki, jak i dla wzruszonej mamy 🙂

Mam 6 lat

Z kilkudniowym opóźnieniem ogłaszam wszem i wobec że Julia skończyła 6 lat. Świętowaliśmy w sobotę w rodzinnym gronie urodziny obu dziewczynek. Marysia wczoraj skończyła 4 lata. Czas leci… Rosną nam dzieci…

Nowe zainteresowania Julki odbiły się echem w prezentach 🙂

Już jakiś czas temu „rozmawiałyśmy” sobie z Julką o jej nowej zwierzęcej pasji. Drogą dedukcji i eliminacji Julia zakomunikowała że chciałaby zostać WETERYNARZEM i chciałaby pojechać na safari… Mam nadzieję, że wypad do ZOO na jakiś czas wystarczy.

Tymczasem przygotowujemy się do urlopu. W tym roku pierwszy raz dojedziemy na południową stronę Polski – rekolekcje na Górze św. Anny obok Opola oraz wizyta u cioci w Krakowie. Jak aura nam będzie sprzyjać i Jula będzie miała siłę to zahaczymy o Zakopane…