Świat się nie skończył…
Natomiast rok 2012 pożegnamy już za 50 minut.
To był dobry rok… Może niefortunnie się zaczął – zapaleniem płuc, ale od tamtej pory spotykały nas już raczej same dobre rzeczy, a wśród nich Wielkanoc na Syjonie, Euro, nasza letnia wyprawa prawie dookoła Polski, pasowanie na ucznia, nowy kuzyn, a przede wszystkim fantastyczna forma zdrowotna Julki… Poza wspomnianym zapaleniem płuc w tym roku Jula miała może ze dwa razy stan podgorączkowy i nic poza tym. Z jednej strony ogromna radość z drugiej tak samo ogromny lęk, czy to tylko „dobra passa”.
Dziś jednak nie myślimy o lękach, ale pełni wdzięczności Bogu za dany nam czas chcemy rozpocząć nowy 2013 rok…
Wam, naszym czytelnikom i dobrodziejom życzymy, aby w tym nowym roku Wasze serca wypełniał pokój i radość z życia, mimo, że czasem jest jakie jest…