5 lat

No to zleciało. Pięć lat…

Wczoraj Julia celebrowała dzień urodzin z Lenką i jej rodzinką, a dziś świętowaliśmy całą rodziną. Prawie całą… Zabrakło tatusia, bo musiał wyjechać służbowo. Była to impreza wspólna obu księżniczek, bo Marysia we wtorek skończy 3 latka…

Byli goście z Tczewa i Pruszcza i z piętra wyżej…

Był tort lodowy prababci Basi ze świeczkami (literkę H złamałam przy wkładaniu), Macedonia (wujek Krzysiu mówi, że tak we Włoszech mówią na sałatkę owocową), jabłecznik babci Gosi…

Były piękne prezenty, z których dziewczyny ogromnie się ucieszyły…

Wiedza medyczna 2,5-latki

Jak zwykle jest późno i Mary próbuje zasnąć oczywiście obok mnie (ciekawe co by powiedziała SuperNiania). Gdy już prawie śpi, nagle u
Julii zapiszczał alarm w respiratorze (wołał żeby go podłączyć do
prądu). Marysia podniosła jedną powiekę i takim zamulonym, już prawie
śpiącym głosem powiedziała lekko pytając:

zalegania ma?…

Zalegania to nasze ostatnio modne hasło. Julia przez swoje ostatnie spadki formy miała problemy z trawieniem, więc żeby jej nie przekarmić sprawdzaliśmy/sprawdzamy czy już strawiła poprzedni posiłek. Marysia bardzo szybko łapie takie rzeczy. Zasób jej słownictwa jest poszerzony o całą gamę medycznych słówek – ambu, ssak, pulsoksymetr, gaziki, trzeba odessać, wentyluje i takie tam… Nasza mała pielęgniarka 🙂

A poza tym u nas spokój. Julia odpoczywa i nabiera sił po antybiotyku. Polubiła ćwiczenia z panem Marcinem. I nie może się doczekać wiosny, tak jak jej mamusia… Mamy dosyć siedzenia w domu!!!

Tydzień temu zafundowałyśmy sobie z Julią spokojną sobotę i wysłaliśmy Marysię z tatą do Loopy’s World. Zabawę mieli przednią:

Natomiast w najbliższą sobotę dziewczynki idą na bal przebierańców do szkoły babci. Marysia koniecznie chce być motylkiem, Julia zgadza się na każdą propozycję, więc jeszcze wciąż nie wiemy w jakim stroju wystąpi. W każdym razie będzie to wielkie wydarzenie – pierwszy bal przebierańców dla jednej i drugiej.

Nowy rehabilitant

Na przełomie ostatnich dwóch miesięcy zaistniał cały ciąg cudownych zdarzeń, które w rezultacie skończyły się pewnym niespodziewanym telefonem. Nieznany numer pojawił się na wyświetlaczu mojego telefonu. Odebrałam chociaż akurat za bardzo nie mogłam gadać. Jakież było moje zaskoczenie gdy w słuchawce męski głos zapytał mnie czy jestem zainteresowana fizjoterapią dla Julki 🙂

Nie mogliśmy nikogo znaleźć prawie przez 1,5 roku, a tu nagle, proszę bardzo i to jeszcze z umową na Polankach (czyli przez NFZ)…

Umówiliśmy się z panem Marcinem, bo tak ma na imię, na zajęcia próbne i tak jesteśmy po nich zadowoleni (Julia przede wszystkim), że za szybko mu nie odpuścimy. Dodatkowo okazało się, że pan Marcin może jeszcze wygospodarować godzinkę czy dwie na zajęcia prywatne, także jest szansa, że Jula ruszy z ćwiczeniami pełną parą.

Hmm… To znaczy, ruszy jak tylko skończy brać antybiotyk :/ Uroki zimy… W naszym przypadku lepszy antybiotyk, niż ryzykowanie, że skończy się hospitalizacją (jak to bywało w latach ubiegłych)

2-latka przy komputerze

Moje córki to komputeromaniaczki…

Marysia zaskoczyła nas swoimi umięjętnościami. Niedługo będziemy musieli jej blokować dostęp do internetu…

A niżej współpraca. Marysia przesuwa kursor, ale nie może kliknąć, bo przycisk jest pod nogą Julki i tylko ona może klikać. Dziewczynki grają w Kubusiowe Przedszkole – pomahają Maleństwu posprzątać rozrzucone rzeczy…

 

Pikniki

Jesień za oknem, a u nas w domu tęsknota za wiosną. Objawia się ona codziennymi piknikami organizowanymi przez Marysię. Codziennie zapraszamy świnkę Peppę, dużego misia, czasem pieska. Obowiązkowo wszyscy muszą się napić herbatki albo kawki przygotowanej przez Mary. Tata pije z mleczkiem, więc jeszcze potrzebna jest krowa z klocków duplo, no bo przecież mleko jest od krowy 🙂 Niesamowita zabawa. Julia też bardzo lubi te pikniki, ma swoją filiżankę, czasem dostajemy lody też z klocków duplo, każdy na miarę swoich możliwości (Julia i Marysia – małe z trzech klocków, mama i tata – duże z dziesięciu klocków). Zapomniałam dodać, że czasem pikniki są przy stoliku, a czasem trzeba rozłożyć koc na podłodze – ten największy koc…

Poza piknikami znajdujemy czas na prace plastyczne z Julką:

… i na zabawy w tunelach zbudowanych przez Mary:

I na tym kończy się nasz czas 😉

Niespodzianka

Dziś po długiej przerwie Julia pierwszy raz zasiadła do komputera na swoim wózku. Przerwa była związana z paskudnym katarem, który paskudnie zalewał Julę. Katar najbardziej dokuczliwy jest właśnie w pozycji siedzącej, dlatego musieliśmy z niej zrezygnować. W każdym razie, Jula została podłączona do komputera przez swój przycisk pod nóżką. Niestety chyba coś nie tak się ułożyło, bo Jula nie dała rady tą nogą ruszyć. Tak bardzo jej jednak zależało na klikaniu, że aż ruszała paluszkami u rączek, więc postanowiłam sprawdzić czy może nie dadzą rady te paluszki coś zdziałać. Lewy kciuk podnosił się najwyżej, ale był za lekki żeby docisnąć przycisk. Na szczęście mama-inżynier (z zawodu) wykombinowała obciążenie dla paluszka w postaci małej żyrafki zakupionej na pchlim targu wewnątrz anglikańskiego kościoła w York. To się nazywa zrządzenie Opatrzności – nigdy nie wiadomo co i kiedy się przyda 🙂 Jak można było się spodziewać kciuk poradził sobie doskonale. W ten sposób Jula wróciła do klikania rączką po ponad roku (http://julinek.blox.pl/2009/09/Krok-w-tyl.html). Razem z Marysią skakałyśmy i biłyśmy Julii brawo za każdym razem jak udało się jej kliknąć żyrafką.

Julia, co też jest godne zaznaczenia, zrobiła się ostatnio bardzo samodzielna (czyt. – wszystko ma być robione z udziałem jej rąk). Na sobotnich zajęciach z ciocią Martą wszystko chciała robić sama – rysować, smarować klejem, naklejać. Nawet Marysia nie za bardzo mogła pomóc siostrze, choć bardzo rwała się do tego. Ostatecznie Jula zgodziła się żeby Marysia zaginała kółka, które później stały się listkami na jesiennym drzewie.

Tak na marginesie: Marta pochwaliła Marysię za świetne zginanie kółek. Mary jest bardzo zapalona jeśli chodzi o prace plastyczne – codziennie coś rysuje kredą na tablicy, koloruje kredkami kolorowanki, klei ciastolinę, trenuje wycinanie nożyczkami, a jak mama ma dobry dzień to nawet farbami maluje. Rośnie nam mały Picasso 🙂

Integracja cd

Coraz częściej udaje się połączyć dziewczyny w zabawie. Tutaj na zdjęciu nie widać, ale cały pulpit oblepiony jest ciastoliną. Mary o mały włos nie wykręciła Julii ręki, bo bardzo chciała, żeby siostra zrobiła naleśniki z ciastoliny, tak jak świnka Peppa.


Dawno nie chwaliłam się, że Jula już super odpowiada TAK i NIE. Wystarczy tylko dobrze zadać pytanie 🙂

ps. Julia zapuszcza włosy na następny koncert Metalliki…

Namiot

Dziewczynki dostały ostatnio "namiocik". Marysia spała w nim kilka nocy, a teraz często się do niego chowa i bawi w nim. Julia dzisiaj po raz pierwszy postanowiła wjechać do namiotu i tak się jej podobało, że w ogóle nie chciała z niego wychodzić….

„Co to jest?”

No i zaczęło się… Mary zadaje to pytanie ze 100 razy dziennie… Każdy drobiazg musi być nazwany.

Julia dziś w gorszej formie. Niby wszystko w porządku, ale miała podwyższone akcje po posiłkach i rozwolnienie. Może antybiotyk za bardzo podrażnia żołądek, nie wiem… 😦

A tu obiecane fotki:

Tak jak siostra

Marysia wciąż papuguje starszą siostrę. Jeśli Jula podczas oglądania bajek ma pod nogami dwie poduszki, to Marysia też musi mieć dwie. Gdy Julia je zupę, Marysia też chce zupę (nieważne, że zmiksowana na maksa i bez smaku). Picie, malowanie, wyklejanie, granie – wszystko tak samo. Nawet kładzie się na Kimbie i naśladuje Julkę.
No i jest jeszcze jedzenie ze strzykawki… Dobrze tylko, że trafia sobie do buzi, a nie do nosa 😉