W poniedziałek Julia wróciła po tygodniu szpitalnego życia do domu. Czuje się już dobrze. Dziś podczas wizyty kontrolnej pani doktor pozwoliła nam wychodzić z domu, czyli jest nieźle.
Od poniedziałku już w końcu ruszymy z zajęciami szkolnymi. Pięć dni w tygodniu – 2 razy pan Marcin (fizjoterapeuta ze szpitala), 2 razy pani Magda (fizjoterapeuta ze szkoły) i 2 razy pani Ania (neurologopeda ze szkoły). Zapowiada się wesoło – Jula nie będzie się nudzić, a ja może coś porobię w moim zakurzonym warsztacie. Ale o tym innym razem…
—————————
Przepraszam za moje milczenie, ale ostatnie 2-3 tygodnie przybiły mnie do podłogi. Niektórzy nazwą to jesienna zadumą, inni zmęczeniem materiału, jeszcze inni… nie wiem jak. Dla mnie to po prostu spadek formy. A co upadło, musi wstać… Tak więc powoli powstaję, bardzo powoli… Jak już wstanę i się wyprostuję to wrócę z większym entuzjazmem, ok?
Pozdrawiam Was serdecznie i dziękuję za Waszą wytrwałość i cierpliwość w kibicowaniu Julce i naszej rodzince!!!