Wdech.. wchodzę na oddział, w głowie przelot myśli, niepokoju. Wyobraźnia pracuje…
Wydech… zauważam znany mi dobrze personel medyczny, uśmiechnięte pielęgniarki. Znaczy, że nie jest źle…
Wdech… ostatni przed wejściem na salę. W jakim stanie będzie moje dziecko? Czy jeszcze śpi po bronchoskopii, którą miało rano? Czy może już obserwuje świat ze szpitalnego łóżka?
Wydech… wszystko gra. Kontakt nawiązany. Na przenośnym dvd leci bajka o pingwinach, odwracająca uwagę od plątaniny kabli i drenów. Dziecko stabilne i spokojne.
Powtórka z historii – zawsze te same dwa oddechy…