Ups… Trochę mnie tu nie było…
Powoli szykujemy się do świąt, chociaż atmosfery jeszcze nie do końca czujemy. Zapewne przez to, że mamy dużo pracy – tata w pracy ma kocioł, często wyjeżdża, a ja maluję, a gdy jestem sama z dziewczynkami to nawet nie chce mi się odpalać komputera.
Ze zdrowiem u nas jak to jesienią (o zimie ciężko w tym roku mówić) – katary i katarki…
Jula pilnie się uczy. Z panią Magdą – wychowanie fizyczne, a z panią Anią – komunikację. Na początek trenuje planowanie ruchu oczami – brzmi poważnie i nie jest takie proste, ale Jula robi postępy. Dla nas to tak oczywiste – mrugasz, nie mrugasz, patrzysz w dół, w bok, do góry… Julia się nie zraża, a pani Ania przychodzi dwa razy w tygodniu z ciekawymi zadaniami. Następnym razem porobię zdjęcia Julinkowego zeszytu 🙂 Mikołaj zostawił w bucie farby do malowania paluszkami, co bardzo ułatwia Julii zabawę.
Marysia natomiast codziennie chodzi do przedszkola. Wciąż coś śpiewa, pokochała rysowanie, pisanie. Po domu walają się kolorowanki, kartki z dziełami sztuki i literkami, których nie wiem skąd się uczy 🙂
Coraz lepszy jest kontakt Marysi z Julką. Marysia o wszystko Julię pyta, pokazuje jej różne rzeczy, kiedy się bawi to robi to tak, żeby Jula dobrze widziała. Miło się na to patrzy 🙂
Przed nami ostatni tydzień, potem odpoczniemy w świątecznej atmosferze…