Przyjaciel Michała – Patryk

Na prośbę mamy Michałka, którego pożegnaliśmy w lipcu tego roku zamieszczam apel o pomoc dla Patryka, przyjaciela Michałka z onkologii. Jego sytuacja jest o tyle ciężka, że w październiku zmarł jego tata. Chyba nie muszę dodawać w jak trudnej sytuacji znalazł się Patryk i jego mama… Licząc na Wasze serce dziękuję w ich imieniu…

Podany na apelu numer konta Piotra Szoła jest NIEAKTUALNY. Podaję numer konta Mamy Patryka, Ani.

Anna Szoła
ul. Tetmajera 6/60
83-110 Tczew
PKO BP 75 1020 1909 0000 3202 0118 4290
swift BPKOPLPW

Jakoś leci

Jula na szczęście gorączkowała tylko dwa dni, przy czym raz miała temperaturę powyżej 38stC (dla Julii 37,1 to już gorączka). Dziś ćwiczyła już prawie normalnie, prawie, bo zasnęła w trakcie zajęć… Po wirusie pozostał tylko katar, który dziś rano przeniósł sie też na mnie 😦 Normalnie płaczę nosem… Jestem osłabiona, ale dzięki Bogu tata ma urlop i nie muszę siedzieć sama z dziewczynkami w domu. Marysia i tata jeszcze kaszlą, ale tak w ogóle funkcjonują dobrze.

Myślę, że łagodny przebieg naszej „grypy” to zasługa babci, która od tygodni męczy nas ziołolecznictwem. Codziennie dzielnie pijemy zioła szwedzkie, które maja zastosowanie na prawie wszystko. Do tego tran i wyciąg z aloesu i jakoś leci…

Czytam po blogach, że jesienny brak weny się pojawił u piszących. Ze smutkiem muszę stwierdzić, że i u mnie kryzys w tej materii zawitał 😦 Mam nadzieję, że po raz kolejny wykażecie się cierpliwością…

Poza tym rozpoczęłam ogromne przedsięwzięcie pt. „decoupage pod choinkę”, także nocami maluję, wycinam, przyklejam, lakieruję i jakoś na pisanie sił brak…

Pozdrawiam wszystkich i życzę Wam odporności zarówno na wirusy te fizyczne jak i na te duchowe, prowadzące do jesiennych depresyjek!

Na koniec się jeszcze pochwalę, że udało nam się wdrożyć system usypiania Marysi metodą Super Niani. Już od dwóch tygodni zasypia bez mamusinego cycka (w ciągu dnia i nocy jeszcze korzysta z tego dobrodziejstwa) i do tego we własnym łóżeczku (nad ranem i tak ląduje u nas – nie wszystko musi być doskonałe od razu).

Grypa?

No i mamy wirusa…

Mary dwa dni miała stan podgorączkowy i troche kaszlu, ale jakos funkcjonuje.

Julę dziś rozłożyła gorączka. Na zmianę sie zalewa i wysusza 😦

Tata kaszle i bolą go stawy.

A ja tylko na weekend zostawiłam ich wszystkich z ciocią (której baaaardzo dziekuję i która mam nadzieję nie będzie chora) i pojechałam w odwiedziny do mojej chrześniaczki.

Teraz czeka mnie ciężka noc…

Nowy przycisk i nowy program

Od jakiegoś czasu Julia obsługuje komputer nowym przyciskiem – małym i bardzo czułym:

Razem z przyciskiem zakupiliśmy nowy program do zabawy. Jest to zbiór kolorowanek PABLO. Jula bardzo je polubiła. Wymaga on od niej dokonywania wyboru, a także uczy skanowania. Skanowanie polega na tym, że każdy element obrazka mruga po kolei różnymi kolorami. W momencie gdy mruga kolor, który chcemy wybrać, należy kliknąć i fragment obrazka zostaje pokolorowany na ten kolor. Gdy Jula opanuje skanowanie, będziemy mogli podjąć trudniejsze programy wspomagające komunikację. Póki co bawimy się w ten sposób.

Wszystkich Świętych

1 listopada, Dzień Wszystkich Świętych – dobra okazja, żeby przyjrzeć się żywotom ludzi, którzy swoim życiem świadczyli o Chrystusie i zostawili nam przykład jak żyć w świętości, nie marnując czasu, który został nam dany tu na ziemi.

W szczególny sposób dziękuję Bogu za życie św. Jana Marii Vianney’a, św. Joanny Beretty Molla oraz Jana Pawła II i o. Józefa Kentenicha…

Dzisiaj też w szczególny sposób zwracam swe myśli w kierunku wszystkich dzieci, które za wcześnie opuściły nasze ziemskie życie. I choć nie do końca rozumiem zamysł Boży i trudno mi się z tym po ludzku pogodzić, to wierzę, że swoim krótkim życiem zasłużyły na miejsce blisko Tronu Pana. Dlatego też dziś zapalając świeczkę modlę się do nich

– do Natalki, Wiktorii, Emilka, Ewelinki, Michała, Poli, Oskarka, Kamila, Karolka, Laury, Tomcia, Mikołajka, Mateusza, Nikodema, Ani, Bartusia, Igorka, Oliwki, Danusi, Jonaszka, Jasia, Izy, i do nienarodzonych świętych dzieci,

prosząc je o wstawiennictwo u Boga, o opiekę nad moją rodziną, o wsparcie w trudnych chwilach, o wiarę w cuda, o nadzieję i o miłość.

Jutro w Dzień Zaduszny będę się modlić za tych którzy odeszli i potrzebują naszej modlitwy, aby przekroczyć bramy Raju, za moich dziadków, za wujków i ciocie…

Sen

Miałam dziś piękny sen. Byliśmy u przyjaciół w ich nowym mieszkaniu czteropokojowym (na które czekają w rzeczywistości). W pewnym momencie Jula wstała ze swojego siedziska i jak gdyby nigdy nic zaczęła gonić sie po pokoju z 3,5-letnim kolegą (synkiem przyjaciół). Stałam tam i nie wiedziałam czy się śmiać czy płakać. Zaraz się obudziłam…

Zastawka w respi

Dzis dowiedzieliśmy jaką ważną cześcią respiratora jest zastawka. nie wiem dokładnie o co chodzi z punktu techniczno-medycznego, ale było tak:

Raz w miesiącu wymieniamy wszystkie rury którymi leci powietrze z respiratora do Julinkowych płuc. Tydzień temu w piątek jak zwykle zostały wymienione. Od soboty Jula była jakaś nieswoja, zmęczona, miała problemy z trawieniem. Ostatnie trzy dni spała w ciągu dnia po 3 godziny co jej się normalnie nie zdarza od ponad roku. Dwie noce z saturacją 94-95% (normalnie ma 98-99%), a na wyświetlaczu respiratora bardzo małe objętości oddechu – średnio 65 (normalnie ok 130). Dziś zadzwoniłam do pani doktor, która przyjechała do nas, chociaż było późno (DZIĘKUJEMY!!!). Zbadała Julę dokładnie, nic nie wysłuchała, więc skupiła sie na respiratorze. Słuchała i słuchała, aż w końcu poprosiła mnie, abym przyniosła z innego zestwu rur nową zastawkę. Wszystkie dziwne dolegliwości zniknęły jak ręką odjął. Szok! Oczywiście Jula nie zaczęła chodzić 🙂 ale wróciły normalne, spokojne oddechy i saturacja – dla nas to dużo…

Dla niewtajemniczonych obrazowo:

Baterie na czas

Po raz kolejny w naszym życiu widzimy wyraźne działanie Opatrzności Bożej. Za oknem wieje tak, że w każdej chwili spodziewamy się odłączenia prądu, a my jestesmy spokojni 🙂

Ale zacznę od tego, że od kilku tygodni baterie w naszych sprzętach gasły. Na początku, czyli w czerwcu, respirator wytrzymywał ok. 10 godzin, ssak cały dzień. Tydzień temu w ostatni dzień ładnej pogody pani Grażynka wróćiła ze spaceru z Julką po 1,5 godzinie, bo oba sprzęty padły. W poniedziałek o 5 rano respirator zaczął alarmować, że coś się stało z baterią i po odłączeniu od prądu wyłączał się momentalnie. W południe udało się załatwić całkeim nowy respirator i ssak, oczywiście na czas naprawy naszych starych.

Zapomniałam dodać że kiedy zepsuł się nam ssak po raz pierwszy (czyli w czerwcu) zaopatrzylismy się w taki mały ssak nożny, który nie potrzebuje prądu.

Pozostaje tylko niepokój jak radzą sobie nasi prądozależni przyjaciele w Polsce. Lenka nie miała dziś prądu cały dzień z godzinną przerwą…