W naszym domu, jak pewnie w wielu trwają przygotowania do Euro. U góry dziadek z wujkami już uzupełniają zapasy chipsów i innych akcesoriów wymaganych do oglądania meczów. Przygotowują plakaty do zapełniania ich wynikami. Babcia kupuje zapas książek, bo przecież nie dostanie się w tym czasie do telewizora.
A na dole mama zaopatruje wszystkich w odpowiednie koszulki (ew. piżamy – na zdjęciu) i tylko martwi się jednym faktem: Tatuś od przeszło tygodnia nie pracuje 15 minut od domu, ale w biurze 8 minut od PGE Areny, w związku z czym nie wiem kto się będzie bardziej denerwował – my, że tak długo wraca do domu, czy on, że musi stać tyle w korkach na mieście…




