Czujniej, ale spokojniej

Od wczorajszego popołudnia Jula jest w domu. Zadowolona, wyluzowana, zainteresowana wszystkim dookoła. W oskrzelach jest jest dużo wydzieliny, ale łatwo ją odessać. Wszystkie leki zostały odstawione. Teraz tylko musimy podawać Julii coś na wzmocnienie i uodpornienie po antybiotykowej kuracji.

Po trzech tygodniach odwyku od nocnych dźwięków przestawiamy się na czujniejsze spanie. I muszę przyznać, że wolę mniej spać i czuć wewnętrzny spokój (w końcu mam kontrolę nad wszystkim) niż spać do woli z permanentnym uciskiem w okolicach serca.

 

——————————————–

W wypisie ze szpitala czytam, że w momencie przyjęcia stan Julki był średnio-ciężki, a w następnych dniach pogorszył się. To był najdłuższy pobyt Julki w szpitalu od czasu pierwszego zapalenia jak miała 6 miesięcy. Było to też najpaskudniejsze zapalenie płuc ze wszystkich, które przeszła w  ciągu tych 5 lat. Dzięki Bogu mamy to za sobą…

Dodaj komentarz