A tymczasem w domu…

... korzystamy z pięknej pogody i innych miłych rzeczy;)
Dzisiejszy (a właściwie wczorajszy) dzień, jak zwykle, zaczęliśmy od ubierania, czesania, itd. Tata i Julka poradzili sobie sami, a my z Marysią udałyśmy się do salonu fryzjerskiego cioci Oli:)


Marysia dostała specjalne krzesełko, żeby widziała się w lustrze



Później wszyscy poszliśmy do ogrodu trochę popracować. Każdy wybrał sobie zadania:


…Julka z tatą wybrali pracę intelektualną


studiowali podstawy konstrukcji maszyn, a dokładniej sprzęgieł;)


… Marysia fizyczną

bo, kwiatkom babci też chciało się pić;)


… a ja* artystyczną czyli robienie zdjęć, żeby pokazać mamie co robiliśmy;)

Pod koniec dnia przyszedł czas na relaks.


Julka opalała się słuchając bajek o Euzebiuszu


a Marysia szalała na placu zabaw

A teraz prawie wszyscy już śpią. Zatem dobrej nocy wszystkim, a zwłaszcza mamie:)

* ja czyli Ewa

Wiosenny weekend

Wszystkim Mamom w dniu ich święta dużo radości, itd… :)))

Ostatni weekend rozpalił w nas nadzieję na piękna pogodę. Niestety jak szybko zapłonęła (nadzieja) tak szybko przygasła. Bo wieje, czasem pada i w ogóle jest ble!!!

Siedzimy więc w domu znów, ale żeby nie było Wam smutno parę zdjęć udało mi się skleić z tego pięknego słonecznego, cieplutkiego weekendu w Tczewie u babci (na początku kilka zdjęć z naszego ogródka z jakiegoś wcześniejszego zapowiadającego wiosnę dnia).

Milczenie jest złotem

Przepraszam za tą przerwę w nadawaniu, jakoś tak wyszło. Dopadła nas jesienna zaduma…

Nie było mnie przez parę dni w domu. Razem z Marysią wybrałam się na mini wakacje do Słupska na roczek Kasi (mojej chrześniaczki). Tata jak zwykle cudownie zajął się Julą w domu – czytali, śpiewali, klikali i przyjmowali gości. Marysi na gościnie wybiła się ostatnia czwórka, więc były momenty większego marudztwa, ale ogólnie spisała się na medal. Bawiła się pięknie z dziećmi (Kasią, Wojtusiem, Oliwką, Dominikiem i Jagódką), nauczyła się nowych słów. Wyjazd bardzo udany i mam nadzieję, że nie ostatni.

Co do Julinkowej formy – jest coraz lepiej. Dzisiaj podczas rehabilitacji Ania była zachwycona pracą Julki. W klikaniu też widzimy postęp, ale tatuś musi zmodyfikować stary, albo opracować nowy przycisk, bo Julce trochę zmienił się układ sił w paluszkach.

Zaczęliśmy grzać w mieszkaniu, co niestety w przypadku Julii wiąże się z wysuszaniem wydzieliny w drogach oddechowych. W ruch poszedł nawilżacz powietrza, ale to i tak nie wystarczy. Śluzówka musi się przestawić na suche powietrze. Pewnie z kilka dni to potrwa. Ci co znają problem, wiedzą jak ciężko odessać taką suchą wydzielinę.

W ramach ochrony przed jesiennymi wirusami wprowadziliśmy tran do diety. Mam nadzieję, że jakoś dotrwamy do wiosny 🙂

Przerwa

Przepraszam że sie nie odzywam, ale nie mam czasu na pisanie. Właściwie trochę czuję literackie wypalenie, ale może to przez wakacje i przez to, że teraz dużo sama jestem z dziewczynkami, bo większość domowników korzysta z wakacji. Mam nadzieję, że się na jesień trochę ustabilizujemy i odnajdę nowe siły – oj przydadzą się.

A tak po krótce: Trochę nas nie było – siedzieliśmy sobie nad jeziorem. Było cudownie. Jula nie chciała wyjeżdżać  do domu (podobało się jej obserwowanie przyrody), ale pogoda popsuła, więc nie mieliśmy wyjścia. Marysia dokazywała wszystkim. Kąpała się w jeziorze. Ona to sie niczego nie boi, wchodzi do wody nawet gdy jest lodowata, głowę próbuje zanurzać – oczy wokół głowy trzeba mieć – na lądzie również. Na działce odwiedziła nas Klara (8 m-cy) z rodzicami. Marysia szybko nauczyła sie wołać „Klala” i choć minął już tydzień od naszego spotkania, ona cały czas chodzi i powtarza „klala, klala”. Poza tym mówi już tata, mama, baba, ciocia, dziadzia, jula, ta, ka (to na wszystko co się da), nie, ten, de (na psa), mniam (albo naśladuje tak kotka, albo mówi tak jak chce jeść).

To tyle. Za jakiś czas napiszę coś obszerniejszego, a tymczasem idę spać.

Pozdrawiamy Was wakacyjnie!

Blog Day 2008

31 sierpnia jest Dniem Bloga. Takie nasze małe święto. Dziś polecamy sobie blogi, których na codzień nie ma w naszych zakładkach. Zatem:

1. Greys Anatomy – Chirurdzy – newsy, opisy, spoilery – Tu jest wszystko o moim ulubionym serialu. Trochę żałuję, że nie zostałam lekarzem.

2. Bollywood – Kraina Marzeń – O filmach, aktorach prosto z Indii. Jeśli jeszcze nic nie oglądaliście to polecam "Czasem słońce czasem deszcz" – cudowna muzyka i fabuła.

3. Tak sobie pichcę … – Ciekawe pomysły na dobre jedzonko.

4. Scrapbooking Uli – Gdy szukam natchnienia do moich prac ręcznych tu właśnie wpadam.

5. Dzień Dobry, tu Gdańsk – Moje miasto, co tu dużo pisać.

Spotkania

Ten tydzień to prawdziwy tydzień różnych spotkań: zaczynając od tych spotkań w gronie rodziny i przyjaciół związanych ze ślubem, przez odwiedziny przyjaciół z dziećmi (wczoraj Leny, jutro Miłoszka), wyprawy na spotkania z trojaczkami i Antosiem, kończąc na wielkiej wyprawie w piątek na spotkanie z rodzinkami ze wspólnoty…

Ale od początku!

O ślubie pisałam, więc przejdę dalej. Z rodzicami Leny spotkaliśmy się we wtorek – takie towarzyskie, wesołe, jak zwykle, spotkanko…Tym razem dziewczyny się sobą nie za bardzo interesowały. Za to nam wyjątkowo humor dopisywał 😉 Beata! Lena przecudnie wygląda w dwóch kucykach 🙂

Środa! Wypad do Sopotu. Najpierw problem z transportem, a później, gdy już dojechaliśmy do Majki, Andrzejka i Franka (trojaczków) okazało się, że mama-guła zapomniała aparatu 😦 Posiedzieliśmy w ogrodzie trochę, a po południu ruszyliśmy na podbój Sopotu, gdzie razem z Julką i wujkiem Karolem umówiłyśmy się na molo z Antosiem i jego rodzinką, która spędza swój urlop nad morzem. Muszę przyznać, że było to przemiłe spotkanie, za co bardzo dziękujemy rodzicom Antka. Niesamowite, jak wiele nas łączy… Bardzo chcemy, żeby nasze dzieci żyły jak najnormalniejszym życiem, dzięki czemu moglibyśy gadać i gadać do nocy, ale Antoś był już zmęczony oddychaniem Sopockim "pseudo" morskim powietrzem (respirator został w samochodzie), a czekała ich jeszcze droga powrotna do Juraty. Wypiliśmy więc tylko coffee i poszliśmy na deser: Antoś zjadł czekoladowego loda, a Julka bitą śmietanę z mojego gofra.

Antek podarował Julce książeczkę do nauki obrazków. To strasznie bystry chłopak. Cały czas przerywał mamie i chciał, żeby opowiadała o tym, o czym on chce. Świetnie się komunikują. Z Antosia oczu można wyczytać prawie wszystko. Mam nadzieję, że nie było to pierwsze i ostatnie nasze spotkanie…

WIĘCEJ ZDJĘĆ

Jutro czekają nas jeszcze odwiedziny Miłosza i jego mamy, mojej przyjaciółki z czasu studiów… Miłosz raczkuje już, więc będzie wesoło 🙂 Potem pakowanie i w piątek wiśta wio, kierunek Warszawa – jedziemy napełnić akumulatory na rekolekcjach w Otwocku. Mamy zamiar skorzystać przy okazji pobytu w okolicy stolicy i poznać osobiście Precla i jego rodzinkę.

Odezwę się po powrocie (za tydzień)…

Zawirowania techniczne

W związku z tym, że niechcący zlikwidowałam sobie ustawienia blogowe, nad którymi pracowałam dawno temu jak głupia, szukam teraz odpowiedniego szabloniku dla julinkowej strony. Trochę to potrwa ze względu na to, że jest parę tysięcy szablonów do przejrzenia ;), więc nie przejmujcie się częstymi zmianami.

Aktualizacja z wtorku godz. 23:00:

W sumie chciałam żeby było na żółto, ale teraz mi się podoba, więc nic nie zmienię (narazie). Wypróbowałam ponad 30 szablonów i szczerze mówiąc nie mam już siły… Dlatego musicie się przyzwyczaić do tych zieleni i zakładek po drugiej stronie…

Aktualizacja z środy godz. 15:00:

Na chwilę wracam do tego szblonu, ale nie na długo (coś pokombinuję z pomarańczowym)… Tylko bez protestów!

Aktualizacja z środy godz. 20:00:

Koniec pracy… I nie chcę słyszeć żadnych sprzeciwów. Jest słonecznie! W końcu mamy lato…