Głos

Wczoraj napisałam Wam o tym, że Julka świadomie chrapie, ale dziś od rana już wychodzą jej konkretne dźwięki. Strasznie spodobało jej się to "mówienie". Prosimy żeby powiedziała "A", a ona od razu kombinuje, rusza buzią, chrapie i czasem coś wychodzi. Podczas dzisiejszego siedzenia na nocniku nie zamykała jej się buzia… A kiedy leżała na brzuchu przed południową drzemką, to wydawała taki jakby jęk, płacz, ale nie płakała, tylko śmiała się (Gosia! To było coś jak Precel sobie tak "piszczy"). Tylko czekać, aż zaczną wychodzić sylaby 🙂 a potem słowa, zdania…

Niesamowite. Jej głos…

Emocje

Rzeczą, która mnie ostanio wyjątkowo cieszy, są emocje, uczucia, odczucia (nie wiem jak to nazwać), których doświadcza Julka.

Do tej pory pokazywała tylko radość z obecności ludzi, zabawek (uśmiechając się i zagadując cmokaniem), czułość (przytulaniem się), zainteresowanie (rozglądając się dookoła), niepokój z powodu wydzieliny w rurce, zmęczenie i dyskomfort z przepełnionego pampersa.

Kilka dni temu pierwszy raz widziałam, że jest zazdrosna o siostrzenicę cioci Moni. Gdy trzymałam Maję na kolanach wyraźnie dawała znaki minami, że jej się to nie podoba. Dopiero gdy położyłam Maję obok niej i bawiłam się znimi obiema była zadowolona.

Dzisiaj natomiast pierwszy raz ujawniła sie jej wrażliwość na krzywdę. Wujek Karol się zakrztusił i musiałam go klepnąć w plecy. Gdy kaszląc krzyknął, że go boli, Kulka zrobiłą współczującą minę i zaczęła płakać. Musieliśmy jej wytłumaczyć, że nic się nie stało, a kiedy wujek sparodiował całą scenę roześmiała się i już było dobrze.

I jeszcze bywa uparta i wybredna. Kiedy wczoraj podgrzałam sobie mleko, nie spuszczała oka z mojego kubka. Nie wiem czy wspominałam, ale ona jak widzi, że ktoś coś je, to od razu otwiera buzię i też chce. I dostaje wszystko do buzi, dla smaku, bo połykanie to inna bajka. Wracając do mojego mleka – nie za bardzo chciałam jej dawać gorące mleko, więc przygotowałam jej w szklance herbatkę, ale ona wcale jej nie chciała, cay czas gapiła się na mój kubek i kręciła oczami i głową, aż dałam jej łyżeczką do spróbowania tego mleka. Wtedy dopiero "dała mi spokój".

Wszystko to świadczy, że mała się rozwija emocjonalnie prawidłowo – doświadcza zarówno tych dobrych jak i tych negatywnym emocji, a to chyba dobrze…

Poza tym coraz lepiej idą próby "mowy". Julka znalazła sposób jak obejść rurkę i świadomie wydaje dźwięki. Narazie jest to chrapanie, ale ćwiczenia czynią mistrza. Może gdy technicznie to usprawni, to nam pogada. Wiem, że się da, bo słyszałam jak płacze głośno wyraźnym, niechrapliwym głosem. Do tych prób głosu dołączyła nowe miny. Za sprawą misia z lusterkiem (trafiony prezent – dzięki Iza 🙂 ) robi do siebie różne miny. Najlepsza ostatnio jest "eoeoeoe" – tak układa buzię jakby mówiła e! o! i trzeba jej wtórować, co jest nie lada wyczynem, bo robi to w galopującym tempie.

Wszystko na ‚nie’

Od kiedy Julka robi 'nie, nie, nie' wszystko jest na 'nie' jak tylko otworzy oczy. Ćwiczenia – nie. Jedzenie – nie, zabawa – nie, na dwór – nie, w domu – nie itd. Oczywiście protestuje ze znanym powszechnie uśmiechem 🙂

Jak mi się uda, to spróbuję tu umieścić jakiś "nie-niowy" filmik, żeby nie było, że sobie zmyślam (chociaż niektórzy czytelnicy widzieli Julki 'nie')… Narazie nie bardzo mam koncepcję jak to zrobić, więc proszę o cierpliwość.

Poza tym, Julia ma teraz etap poznawania twarzy… maminej twarzy. Uwielbia, kiedy jej podnoszę ręce do mojej buzi. Wtedy puka mnie w nos, gilgocze w rzęsy, próbuje mi wsadzić ręce do buzi, ciągnie za włosy. I już chyba rozpoznaje nosy 🙂

Nie! Nie! Nie!

Od wczoraj Jula robi 'nie! nie! nie!', czyli kręci głowa na boki na hasło 'nie'. Niekoniecznie wie, że 'nie' oznacza zaprzeczenie, ale bawi sie przy tym przecudownie. Lada dzień wykorzystamy to w naszej komunikacji alternatywnej.

Codziennością są dla nas 'buziaczki', z tym, że teraz buziaczki Julka puszcza do wybranych. Umie już całować w policzek i przesyłać buziaczki rączką, a właściwie paluszkiem – przystawia palec wskazujący do buzi i cmoka jak szalona. Na 'Do widzenia' obowiązkowo są 'buziaczki' i 'papa'…

Jest jeszcze 'ik'. Dla niewtajemniczonych: 'ik' to nasze wewnętrzne hasło, na które Jula wykonuje taki delikatny dźwięk gdzieś na końcu języka, podobny do przełknięcia śliny. Jest to cichutki dźwięk, ale jak się zainteresowany wyciszy to idzie go usłyszeć.

Niedługo czeka nas wizyta psychologa dziecięcego, który 'przepyta' Julkę z jej umiejętności, a nam podpowie jak można ją jeszcze stymulować. Tymczasem ćwiczymy zaciekle części ciała…