Rzeczą, która mnie ostanio wyjątkowo cieszy, są emocje, uczucia, odczucia (nie wiem jak to nazwać), których doświadcza Julka.
Do tej pory pokazywała tylko radość z obecności ludzi, zabawek (uśmiechając się i zagadując cmokaniem), czułość (przytulaniem się), zainteresowanie (rozglądając się dookoła), niepokój z powodu wydzieliny w rurce, zmęczenie i dyskomfort z przepełnionego pampersa.
Kilka dni temu pierwszy raz widziałam, że jest zazdrosna o siostrzenicę cioci Moni. Gdy trzymałam Maję na kolanach wyraźnie dawała znaki minami, że jej się to nie podoba. Dopiero gdy położyłam Maję obok niej i bawiłam się znimi obiema była zadowolona.
Dzisiaj natomiast pierwszy raz ujawniła sie jej wrażliwość na krzywdę. Wujek Karol się zakrztusił i musiałam go klepnąć w plecy. Gdy kaszląc krzyknął, że go boli, Kulka zrobiłą współczującą minę i zaczęła płakać. Musieliśmy jej wytłumaczyć, że nic się nie stało, a kiedy wujek sparodiował całą scenę roześmiała się i już było dobrze.
I jeszcze bywa uparta i wybredna. Kiedy wczoraj podgrzałam sobie mleko, nie spuszczała oka z mojego kubka. Nie wiem czy wspominałam, ale ona jak widzi, że ktoś coś je, to od razu otwiera buzię i też chce. I dostaje wszystko do buzi, dla smaku, bo połykanie to inna bajka. Wracając do mojego mleka – nie za bardzo chciałam jej dawać gorące mleko, więc przygotowałam jej w szklance herbatkę, ale ona wcale jej nie chciała, cay czas gapiła się na mój kubek i kręciła oczami i głową, aż dałam jej łyżeczką do spróbowania tego mleka. Wtedy dopiero "dała mi spokój".
Wszystko to świadczy, że mała się rozwija emocjonalnie prawidłowo – doświadcza zarówno tych dobrych jak i tych negatywnym emocji, a to chyba dobrze…
Poza tym coraz lepiej idą próby "mowy". Julka znalazła sposób jak obejść rurkę i świadomie wydaje dźwięki. Narazie jest to chrapanie, ale ćwiczenia czynią mistrza. Może gdy technicznie to usprawni, to nam pogada. Wiem, że się da, bo słyszałam jak płacze głośno wyraźnym, niechrapliwym głosem. Do tych prób głosu dołączyła nowe miny. Za sprawą misia z lusterkiem (trafiony prezent – dzięki Iza 🙂 ) robi do siebie różne miny. Najlepsza ostatnio jest "eoeoeoe" – tak układa buzię jakby mówiła e! o! i trzeba jej wtórować, co jest nie lada wyczynem, bo robi to w galopującym tempie.