Gdy wspominałam sobie ubiegłoroczne testowanie PCEye to najbardziej przerażała mnie perspektywa kalibrowania urządzenia, ustawienie go itd… Panie z Harpo miały profesjonalny statyw na którym był umocowany monitor z kamerą, trzeba było się nagimnastykować żeby wszystko zadziałało…
A dziś… okazało się że te obawy były niepotrzebne…
Około południa dotarła paczka:
Kilka godzin później Jula już zaczęła zabawę… Najpierw z pomocą gierek internetowych, podpowiedzianych przez panią Kasię, Jula oswajała się z możliwością przejęcia władzy nad myszą. Próbowaliśmy też tablic komunikacyjnych z programu Grid2. Julkę bardzo zaciekawiły obrazki i fakt, że pani czyta na głos wyklikane słowa. W przyszłości ten program pozwoli na konkretną, rzeczową rozmowę z Julą na różne tematy. Dziś klikała (można by rzec – lukała) najczęściej na dwa komunikaty „porozmawiajmy o zwierzętach” i „nie lubię szkoły”. Hmmm…
Wszyscy domownicy przychodzili zobaczyć cóż to za cudo Jula użytkuje.
Po niecałych dwóch godzinach zabawy Jula już potrafiła zmienić opony Zygzakowi McQueen 🙂
Marysia i my – rodzice też postanowiliśmy zmierzyć się z PCEyem, ale jest to tak nienaturalny dla nas sposób obsługiwania komputera, że poddawaliśmy się po kilku minutach. Żadne z nas nie ma takiej koncentracji wzroku jak Jula….
Zaczynamy więc kolejną ciekawą przygodę 🙂