Sopot

W miniony weekend przeprowadziliśmy się całą rodziną do Sopotu, gdzie uczestniczyliśmy w pewnym ważnym dla naszej wspólnoty wydarzeniu. Zarówno Julka i Marysia wykazały się przeogromną dojrzałością i cierpliwością w trakcie spotkania (a były jedynymi dziećmi). W ramach rozrywki wieczorem w sobotę wybraliśmy się na miasto…

Sopot to miasto gdzie mieszkałam trzy najważniejsze dla rozwoju człowieka lata życia – czyli te pierwsze trzy 🙂 Za każdym razem gdy tam jestem czuję sopocką magię…

Julka podobnie jak ja była zachwycona wieczornym Sopotem. Mimo późnej pory, oczy miała szeroko otwarte, zapatrzone w kolory, neony, oświetlone drzewa, dziwnie ubranych ludzi, kramiki z balonami… Marysia natomiast po zjedzenia loda u Włocha (ulubiona kawiarnia babci) padła mi na rękach.

Dodaj komentarz