Ciąg dalszy nadrabiania zaległości:
9 sierpnia, we wtorek po naszym wyjeździe na Warmię, zabraliśmy się całą paczką (my, dziewczynki i dziadek Grzesiu) do oliwskiego zoo. Pogoda była wietrzna i momentami padało, ale nie zraziliśmy się i odwiedziliśmy prawie wszystkie zwierzaki (nie doszliśmy do łosi). Julia była już raz w tym zoo (4 lata temu). Marysia pierwszy raz widziała tyle zwierzaków na żywo. Ciężko mi stwierdzić co najbardziej im się podobało, bo obie stały/siedziały zachwycone przy każdej klatce czy wybiegu. Nowością (dla mnie) była żyrafiarnia, surykatki i gepard. Zwiedzanie zajęło nam kilka godzin, ale dziewczyny wykazały się ogromną wytrzymałością.
Dwa najbardziej sympatyczne momenty wycieczki:
Po pierwsze zapłaciliśmy za pięć osób w sumie 22zł i 50gr – jeden normalny (mój) i jeden emerycki (mojego taty), Julia (niepełnosprawna) z opiekunem (tatą) za darmo i Marysia poniżej 4 lat tez za darmo. Dzięki tej oszczędności mogliśmy zrealizować drugi sympatyczny moment czyli, usiąść sobie i zjeść pyszne jedzonko z grilla 🙂
