Pierwszy wiosenny spacer

Mieliśmy spędzić niedzielę w domu w towarzystwie znajomych z dwoma szkrabami takimi jak Mary. Nie widzieliśmy się od kilku lat… Niestety los spłatał nam figla i się rozłożyliśmy – tzn. Marysia, tata i ja – katar, bolące gardło i takie tam…

W drodze do kościoła poczułam TO wiosenne ciepło i postanowiłam, że musimy wyjść gdzieś z Julą. Nie lubimy chodzić po naszym osiedlu, więc spakowaliśmy się i pojechaliśmy do Pruszcza. Dziewczyny były zachwycone wyjściem z domu. Dotlenione = szczęśliwsze 🙂

Świeże powietrze chyba trochę nam pomogło na przeziębienie, bo dziś już resztki kataru zostały. Oby było coraz więcej takich dni. Nie mogę się doczekać, kiedy będziemy mogły przesiadywać w ogródku…

Dodaj komentarz