Wraz z nowym terapeutą Julii w naszym domu zawitały nowe zasady dbania o plecy mamy i taty. Pan Marcin jest szczególnie wyczulony na tym punkcie. No i dobrze 🙂 W końcu ktoś… I między innymi właśnie dlatego zakupiliśmy ten oto czerwony stół do masażu. Jest śmiesznie tani (jak na taki sprzęt i w porównaniu do rożnych innych Julinkowych sprzętów jakie mamy w domu) i śmiesznie mało miejsca zajmuje po złożeniu. Można regulować jego wysokość. Łatwo się składa i rozkłada, więc korzystamy z niego gdy przychodzi czas rehabilitacji albo czas kąpieli. Przy rehabilitacji, pan Marcin bardzo go sobie chwali (wcześniej przyjeżdżał ze swoim stołem), natomiast pielęgnacja Julii po kąpieli stała się dużo łatwiejsza i już nie bolą mnie plecy od schylania i wyginania się nad łóżkiem.
