Prawie z tygodniowym opóźnieniem przedstawiam Wam dalsze losy Prosiaczka i Motylka, które wykorzystując okazję, że druga babcia też uczy w szkole, znalazły się na drugim balu przebierańców. Tym razem byłyśmy we cztery baby (dziewczynki, babcia i ja).
I tym razem Julia była bardzo zaciekawiona zabawą, otoczeniem, strojami dzieci i panią prowadzącą zabawę. Nawet wzięłyśmy udział w jednym konkursie, ale niestety mamy intuicja wybrała zły róg sali i odpadłyśmy przed finiszem…
Mary natomiast podobnie jak tydzień wcześniej była zainteresowana najbardziej… stołem (na zdjęciach wciąż coś wcina) 😉 Tańczyć zaczęła nieśmiało dopiero na 20 minut przed końcem imprezy. Zresztą tego dnia jechaliśmy do Słupska i cały czas mówiła, że chce już jechać do Dominika i Oliwki.
