Pierwszy bal przebierańców

I tak oto już za nami pierwszy bal przebierańców. Niestety, ja mama nie uczestniczyłam w tym wielkim wydarzeniu, gdyż w tym czasie musiałam gdzie indziej reprezentować naszą rodzinę. W zastępstwie pojechała mama chrzestna, która zdała mi po powrocie dokładną relację z zabawy.

Wczoraj w nocy razem z tatą jeszcze nie mieliśmy stroju dla Julii. Mary chciała być motylkiem od początku – wiedziała co ubierze, sama się upominała. Julii natomiast podobał się każdy pomysł – od księżniczki, przez auto/lokomotywę (cały wózek miałby być obudowany kartonami), aż po fokę na górze lodowej. Ostatecznie ok. 24 zaczęłam przeglądać projekty masek karnawałowych w internecie i tata po przetrzepaniu Julii ciuchów wpadł na pomysł, że będzie Prosiaczek (oczywiście ten z Kubusia Puchatka). Mama wydrukowała, wycieła, posklejała maskę (na wszelki wypadek zrobiłam tez maskę Tessie z Noddy’ego) i oto jest Prosiaczek (może nie profesjonalny, ale słodki):

Trochę się bałam, że Julii nie będzie się podobała impreza wśród nieznanych ludzi, w hałasie – a tu, proszę, niespodzianka… Julia zgodnie z relacją taty i cioci była bardzo zainteresowana zabawą i gdzie coś się działo, tam chciała patrzeć. Załapała się nawet na zdjęcie ze swoim przyjacielem Kubusiem 🙂

Marysia natomiast przez pierwsze pół godziny (zabawa trwała dwie) w ogóle nie chciała wejść na salę taneczną – przez tegoż Kubusia właśnie. Najbardziej podobała się jej ten "inny bal" (czyli ten, który odbywał się w sali obok przy stołach pełnych słodyczy, soczków i chipsów). Do zabawy tanecznej dołączyła dopiero przekupiona bańkami.

Po powrocie do domu już spała, ale przez sen poprosiła o swoje bańki i musiały koniecznie wylądować koło jej łóżka.

Po zabawie wszyscy pojechali do babci na obiadek i wrócili dopiero wieczorem. Ja w tym czasie pierwszy raz od … nie pamiętam kiedy … miałam wolną chatę, którą gruntownie … posprzątałam. Na głowę upadłam chyba – zamiast walnąć się z książką na kanapie albo coś takiego… Eh… Może jeszcze gdzieś ich wyślę kiedyś i nauczę się odpoczywać 😉

A za tydzień w sobotę … drugi bal przebierańców dla dzieci, u drugiej babci w szkole. I na ten na szczęście mogę iść 🙂 dwie ulice dalej.

 

Dodaj komentarz