Szczypta stresu na śniadanie

Nie ma jak poranek doprawiony nutką stresu.

Na szczęście to tylko cewnik wypadł z brzucha, gdyby to była rurka tracheo nie byłoby tak spokojnie.

Foley (cewnik) wypadł w nocy (chyba podczas przekładania) i Jula spała zalana swoim jedzonkiem. Ja bym się obudziła od razu gdybym była mokra, a ona aż do rana spała jak aniołek. Dopiero jak odkryłam kołdrę to zobaczyłam wielką kałużę i cewnik obok. Próbowaliśmy cewnik umieścić na swoim miejscu, ale stomia się obkurczyła i nie daliśmy rady.

Dobrze, że jest pani dr Ania, która przed swoim dyżurem przyjechała ze skrzyneczką pełną różnych rurek. Ostatecznie udało się wcisnąć w Julii brzuch cewnik w rozmiarze mniejszym niż ostatnio. Za kilka dni trzeba będzie spróbować z większym.

Na koniec, żeby się upewnić czy na pewno rurka jest tam gdzie powinna należałoby zrobić rentgen. Żeby tego uniknąć wymyśliłyśmy, że założymy Julii sondę i w ten sposób sprawdzimy czy jest OK. Oczywiście wszystko było i jest OK…

Wniosek:  Nie taki "PEG" straszny jak mi się wydawało…

Dodaj komentarz