Inne karmienie…

Znalazłam chwilę i postanowiłam napisać. Część z Was jest bardzo ciekawa jakie mamy wrażenia z karmienia przez gastrostomię czy PEGa (jak kto woli – zasada jest ta sama).

Trudno mi opisać swoje odczucia, gdyż jestem człowiekiem, który bardzo szybko przystosowuje się do nowych okoliczności i to "nowe karmienie" wydaje mi się już być starym, jedynym, itd.

Z takich widocznych zmian:

Nie zakładamy codziennie sondy to jakby jeden punkt programu mniej. Jula się cieszy, bo już przed zabiegiem bardzo podobała się jej opcja wyciągnięcia sondy. Na szczęście nie skarży się na dziurę w brzuchu więc z jej strony jest dobrze.

Co do samego karmienia. Przez to, że rana się rozbabrała, że zalegliśmy w szpitalu, że wyciągnęli PEGa i że Jula ma wsadzony cały czas cewnik Foley’a (który jest tymczasowym), jakoś nam umknęło to przejście z sondy. Wciąż nie jest tak jak być powinno, chociaż czuję, że coraz lepiej to wszystko gra. Rana już ładnie wygląda, może w przyszłym tygodniu pani doktor założy Julii jakąś rurkę na stałe (a przynajmniej na dłużej). Ostatnie kilka dni Julia miała jakiegoś wirusa i stan podgorączkowy więc nie trawiła dobrze – to też było pewnym utrudnieniem w karmieniu. Ze szpitala pożyczyliśmy pompę, która ułatwia nam podaż płynów w nocy – to duży plus 😉

Nie napiszę co jest lepsze – sonda czy PEG. Chyba się nie da.

Dodaj komentarz