Urwalam swoja smycz i wyjechalam na dlugi weekend za granice. 3000 km w 4 dni – jak za starych dobrych czasow 🙂
Jestem w Niemczech pod granica holenderska u mojej rodzinki ktorej nie widzialam 8 lat. Korzystam z komuptera kuzyna, wiec nie mam polskich znakow.
W sobote jedziemy do mojego ukochanego Szensztat. Bede pamietac takze o Was (moich czytelnikach) w Prasanktuarium MTA.
Odezwe sie jak wroce.
ps. Tatus z dziewczynkami maja wsparcie cioci i babc, a takze pelna lodowke, wiec jestem spokojna i mam zamiar sie odstresowac i zrelaksowac…