U nas dobrze w miarę. Czekamy na tą wiosnę i czekamy… Dziś po południu nawet ładnie było, więc posiedzieliśmy w ogrodzie, ale poza tym, to ciągle pada 😦 A do tego Jula jest na antybiotyku, bo dalej się nie chce wytępić jedna bakteria z oskrzeli. Ogólnie Jula jest zdrowa, ale wystarczyłby mały katar i bakteria mogłaby dać jej (i nam) do wiwatu, dlatego pani doktor zdecydowała się na kurację.
W między czasie pracujemy trochę. Kupiliśmy dwa zestawy kredek (jeden dla Julki, drugi dla Marysi). Zaopatrzyliśmy się w teczkę 4-latka i codziennie coś kolorujemy , wycinamy, przyklejamy. Poniżej rozszerzona galeria Julinkowych prac (tych robionych z ciocią Martą, która jest logopedą i przychodzi do Julki co sobotę). Na początku, kto nie pamięta było tak: http://julinek.blox.pl/2009/12/Galeria-prac-Julki.html Ten pan z wąsem to dziadziuś 😉

Marysia natomiast wchodzi w fazę buntu dwulatka. Jak się wkurzy, to nawet położy się na ziemi i płacze, jednak wie, że póki nie będzie spokojna to nie ma co z nami gadać. Wygląda to trochę komicznie jak zaciąga nosem powstrzymując płacz i jąka "ok" albo"już". Wtedy można dopiero rozmawiać. Bunt objawia się też tym, że na każde postawione pytanie odpowiedź brzmi "nie wiem" albo "eee… nie…". Poza tymi niuansami jest cudowna jak zawsze – jest całkowicie samodzielna w jedzeniu, uczy się wołać na nocnik z coraz lepszymi rezultatami, i cudem unika siniaków, chociaż okazji ku temu zdarza się wiele. Sięga już do klamek, więc muszę bardziej uważać, żeby nie uciekała z pokoju rano czy z mieszkania w ciągu dnia.