Na majówki pora

Maj zaczęliśmy pielgrzymką do Matemblewa. Ja i Marysia poszłyśmy pieszo razem ze stuosobową grupą szensztatowców z Pomorza. Natomiast tatuś z Julką dojechał do samego Matemblewa samochodem, bo Julki wózek nie za bardzo się nadaje na leśne spacerowanie. Elektryczny to by dał radę, ale jeszcze nie mamy jak go przewozić. Wędrówka super! Mary grzeczna. Tylko raz musiałam ją wyciągnąć z wózka (akurat pod górkę było).


W niedzielę w ramach relaksu zaprosiliśmy przyjaciół na pierwszego w tym roku grilla w ogródku. Na szczęście pogoda dopisała, więc mogliśmy siedzieć z dzieciakami na dworze. Objedliśmy się, pograliśmy w karty, pośmialiśmy się…


3 maja czyli dzisiaj – deszcz pokrzyżował całkowicie nasze plany. Mieliśmy ochotę na spacer w Parku Oliwskim, a skończyło się na obżeraniu pizzą i grą w „solo”. Ze spacerowaniem będzie trzeba poczekać na powrót słońca…

Dodaj komentarz