Jula szykuje się do wyjścia swoim nowym wózkiem na spacer. Szykuje się, bo jeszcze nie było okazji. Trenujemy póki co po domu. Trochę cicho było u nas ostatnio, ale najpierw zaduma narodowa nas przytłoczyła, potem delegacja taty. Jutro ja wyjeżdżam odpocząć. Przyjeżdża babcia z Tczewa i będzie wspierać tatę w opiekowaniu się naszymi księżniczkami.
Julia dobrze się ma, jest ostatnio bardzo pogodna. Bardzo lubi słuchać bajek na CD. Codziennie rano zanim zwlekę się z łóżka słuchamy różnych słuchowisk na płytach. Coraz lepiej idzie nam też komunikowanie. Wprawdzie znów zmieniły się znaki, ale są bardzo wyraźne. Na NIE jest marszczenie brwi, a na TAK patrzenie mocno do góry, czasem z mrugnięciem. Jakiś czas temu udało się Julce porozmawiać w ten sposób z Oliwką, a Marysia też patrzy na oczy Julki jak jej zadaje pytania – wprawdzie odpowiada sobie sama, ale jest to jakiś krok w przód w ich relacjach. Codziennie rano podchodzi do Julki łóżka, staje na palcach (bo Julki łózko wysokie jest) i mówi "obudziłaś, lano (rano), cio tam?".
Marysia natomiast rośnie i zaczyna nawijać bez przerwy. Umie się już przedstawić – "Malysia Batciak" i powie gdzie mieszka – "Ajance" (Rotmance):) Wszystko robi sama, sama je, sama sobie wybiera co będzie jadła (najczęściej życzy sobie danio, parówki albo placki), sama się rozbiera (z ubieraniem gorzej). Ma obsesję na punkcie układania puzzli, przez co ja mam obsesję na punkcie ich nabywania. Muszę przyznać, że idzie to nam świetnie. Mary zaskakuje nas też swoją pamięcią. Zapamiętuje różne szczegóły wydarzeń, imiona ludzi których spotkała tydzień temu. Przy tym bardzo przeżywa wszystko. Wczoraj przewróciła Maję niechcący, przeprosiła ją, ale jeszcze dziś po południu powtarzała "wlóciłam, Maje, plasiam". Innym razem widziała jak robak uciekł z okna i przed dwie noce przez sen mówiła "uciekł, uciekł". Emocjonalna po mamusi jest chyba… Na pewno po mamusi, bo tatuś przecież bardziej racjonalny 😉
To tyle może na dziś, czas spać… Odezwę się po weekendzie jak wrócę… wypoczęta 🙂