Rok rocznie na Jasnej Górze odbywa się czuwanie nocne Ruchu Szensztackiego. Dwa lata temu wybrałam się z Marysią pod sercem. Rok temu wysłaliśmy tatusia. W tym roku zostawiłam wszystkich pod czuja opieką cioci Ewy – tata by sobie poradził sam, ale co dwie pary uszy przy Julce to nie jedna 😉 Wsiadłam w autokar i ruszyłam do Częstochowy razem z grupą szensztatowców z naszej diecezji.
W tym roku przewodnim tematem czuwania było kapłaństwo. Przed tronem Królowej Polski zebrało się ok. tysiąc ludzi związanych z naszą wspólnotą. Była to wspaniała okazja do spotkania, do modlitwy, do wysłuchania ciekawych wykładów, do wysłuchania świadectw, do śpiewu, który jest podwójna modlitwą. Kulminacyjnym punktem czuwania była Eucharystia pod przewodnictwem bp. Pawła Cieślika, który od zeszłego roku opiekuje się Ruchem Szensztackim. I choć były momenty, że zamykały mi się oczy, to dotrwałam do końca i nic nie przespałam 🙂
Czuję jak wypełnia mnie radość, której nic nie jest w stanie przyćmić. Chciałabym, żeby to uczucie trwało i trwało, przynajmniej do przyszłego weekendu, podczas którego jedziemy na nasze coroczne rekolekcje. Tam będziemy dalej napełniać się duchem wspólnoty, modlitwy i może w końcu wiosna zawita w nas na dobre…