Na granicy

Dzisiaj ok 3ciej nad ranem Julka zatrzymała się. Po krótkiej reanimacji przez tatę jej serce ruszyło z powrotem. Nie wiemy dlaczego tak się stało i jak… W każdym razie Jula trafiła na Polanki. O świcie parametry miała dobre, słabe odruchy rzęsowe i zwężały się źrenice – to był dobry znak, ale nie aż tak dobry żeby przesądzał o jej stanie. Po dwóch godzinach nasza pani doktor, która akurat miała dyżur na Polankach (dzięki Bogu) pogoniła nas do domu żebyśmy odpoczęli. Powiedziała nam, że nic nie wiadomo i że najbliższa doba będzie decydująca. Nie wiemy czy nie doszło do jakiegoś niedotlenienia i jaki wpływ będzie miała ta akcja na organizm Julki.

Przed chwilą rozmawiałam z tatą, który pojechał do szpitalu. Julia otworzyła oczy, poznała tatusia i wybrała do czytania Kubusia Puchatka…

Jesteśmy wdzięczni Bogu za powrót naszego dziecka i za siły jakim nas obdarzył w najbardziej krytycznym momencie.

Dziękujemy też Wam za smsy pełne otuchy i modlitwę, bo to ona działa takie cuda.

Teraz modlimy się, żeby nie doszło do żadnych powikłań…

Dodaj komentarz