Na czworaka

Jak co środę, dzisiaj również udaliśmy się na rehabilitację do Ośrodka Wczesnej Interwencji. Udało nam się Marysię zostawić dziadkom, więc jakoś spokojnie udało nam się przeżyć wyprawę. Wyjazdy do OWI są dla nas katorgą (dla Julii i dla nas) – prawie dwie godziny w samochodzie (w upał i deszcz) i tylko 45 minut ćwiczeń – ale lepsze to niż nic… Ale do sedna. Trochę się dziś spóźniliśmy bo jak wiecie zalało Trójmiasto i w korkach staliśmy dłużej niż zwykle. Na ogół nie uczestnicze w ćwiczeniach z panem Michałem – w tym czasie spaceruję z Marysią, albo robię zakupy, a Julą zajmuje się tata, jednek tym razem zostałam zobaczyć co oni robią z moim skarbem. Mało nie zemdlałam jak pan Michał wywijał Julą. Nie miałam apartu więc wykorzystałam komórkę i zrobiłam fotki:

Nie jestem przyzwyczajona do takich ćwiczeń, ale zdaję się na pana Michała. Wprowadził również Julce TAPING – czyli plastrowanie. Na razie Jula ma plaster na karku i między łopatkami, co ma na celu stabilizację głowy. Nie wiem czy to rzeczywiście pomaga, ale ruchy głową na boki wydają się występować u Julki częściej. Pan Michał wcią myśli gdzie by jeszcze Julę okleić. W sumie cieszę się na to świeże spojrzenie i nowe pomysły, ale najważniejsze jest dla mnie bezpieczeństwo Julki i dlatego jestem bardzo upierdliwą mamusią 😉 Chyba następnym razem mnie wyproszą (pan michał i tatuś) żebym nie zadawała kolejnego miliona pytań…

Zapomniałam dodać, że Julia jest MEGA wiotka. Bardzo trudno ją złapać tak żeby bezpiecznie przenieść, a co dopiero ćwiczyć w takich wysokich pozycjach…

Dodaj komentarz