1 maja

Pan Bóg w różny sposób przekazuje nam różne rzeczy. Trzeci rok z rzędu wybieraliśmy się na naszą szensztacką pieszą pielgrzymkę do Matemblewa z Oliwy. W ubiegłych latach wystarczyła zmiana pogody i zostawaliśmy w domu. W tym roku pogoda jest piękna, ale ja mam 38 st gorączki (a jak na mnie to baaaardzo dużo) :/ Darek sam z obiema dziewczynami nie dałby rady pojechać, poza tym po dogłębnej analizie stwierdziliśmy, że dla Julii 5 godzin w wózku, z czego 3 po wertepach chyba nie jest za dobrym rozwiązaniem. Ostatecznie Darek z Marysią pojechali prosto do Matemblewa, a do mnie przyszła Weronika i zabrała Julię na dwór. Siedzą teraz w ogródku sobie, a ja próbuję trochę ogarniać swoje zdrowie – ciężko się leczyć nie mogąc przyjmować żadnych leków (bo karmię jeszcze Marysię)…

Dodaj komentarz