Dziś było jeszcze cieplej niż wczoraj więc znów wylegliśmy trochę na ogród. Zauważyłam ciekawą rzecz. Marysia posadzona na kocu zachowywała się jakby była na łóżku, czyli próbowała z niego zejść tyłem (tak ją uczymy schodzenia z kanapy), ale jak tylko dotykała trawy rękami to uciekała z powrotem na koc – wyglądało to przekomicznie. Chyba jeszcze nie dojrzała do pełnego kontaktu z przyrodą. Jednak dzięki temu, mogłyśmy z ciocią posiedziec przy kawce, a Marysia siedziała na kocyku i nie próbowała z niego uciekać… Jula w tym czasie pilnie obserwowała niebo i trochę rysowała…