W ogrodzie

Dziś był taki ładny dzień, że jego część spędziliśmy w ogrodzie. Dla Julii było to drugie wyjście od zakończenia antybiotykoterapii. Mam nadzieję, że słońce pomoże w odzyskiwaniu formy 🙂

Marysia robi nowe miny – nauczyła sie od wujka Marcina (bo kto inny takie szneki wali w domu?):

A w domu dziewczynki razem z tatusiem na ogół okupuja komputer…

…i dlatego tak rzadko się odzywam… A może to przesilenie wiosenne… A może mam za dużo innej pracy – czyli moich pasji a(U)tystycznych 😉 Teraz mam fazę na decoupage (maluję i oklejam) – możecie zobaczyć TUTAJ.

Niedługo krótki długi weekend i dużo planów – zobaczymy co z nich wyjdzie. Jak co roku szukuje się pielgrzymka piesza do Matemblewa – w tym roku idziemy na mur beton (a przynajmniej ja z Marysią). Natomiast 2 maja weselicho w rodzinie. Niestety nie możemy Julii zabrać (za dużo ludzi, a ona jeszcze za jałowa), więc idę sama. Mam nadzieję, że chociaż mnie wujki obtańcują 😉

Dodaj komentarz