Niestety Julia jest w szpitalu. Tak zdecydowaliśmy po dwóch kryzysach nocnych. Wydzielina nie dała rady się rozrzedzić lekami doustnymi, inhalacje ciężko było przeprowadzić bo obkurczały się oskrzela. Rano o 6 zadzwoniliśmy po pogotowie, bo nawet nie dalibyśmy rady jej sami przewieźć.
Teraz jest jest spokojnie i stabilnie. Tata jest z Julką w szpitalu.
Dziękuję za modlitwę i proszę o dalszą, bo działa…