Brakuje tylko rentgena, a szkoda, bo z badań wyszło, że Jula ma stan zapalny. Dostała trzecią dawkę antybiotyku (końskiego) i mam nadzieję, że teraz już ruszy się. Mam zszarpane nerwy. Już nie wiem czy nie lepiej byłoby w szpitalu, ale nasza pani doktor mówi, że damy radę. Może to normalne u naszych dzieci (duże spadki saturacji, skurcze oskrzeli, trudności w odessaniu), ale ja się boję i czeka mnie kolejna noc przeczuwana przy łóżku Julii.
Proszę Was nie tylko o modlitwę za zdrowie Julii, ale też o siłę dla mnie.
Oczywiście ze świątecznego wyjazdu nici, ale teraz mnie to najmniej martwi…