Julia od rana przeżywa same niespodzianki 🙂 Zresztą nie tylko ona…
Od wczoraj babcia z dziadkiem, a głównie wujek Karol są właścicielami Jima (Jimbo, Jimi’ego) – pięknego czarnego labradora… Tak, zgadza się – ogarnęło ich szaleństwo, kupili psa, tzn. Karol męczył aż wymęczył i wyprosił.
My się cieszymy, bo przy okazji skorzystamy z dogoterapii 😉
Jim urodził się w walentynki. Jak przystało na szczeniaka dużo brudzi, dużo śpi i piszczy w nocy – ogólnie rzecz ujmując – jest wesoło! Jeszcze śmiesznie podskakuje i ma ostre jak szpileczki zęby, którymi próbuje kąsać co popadnie.
Julia powitała nowego domownika z dystansem, natomiast Marysia, pozbawiona strachu całkowicie, weszłaby mu na głowę. Trochę ich od siebie izolujemy, bo do końca nie wiadomo kto komu może zrobić krzywdę…
