Bałwan najpierw nie chciał się kleić, a kiedy już udało nam się go z Weroniką zbić ze zbrylonego podczas odśnieżania śniegu, to odpadła mu część twarzy od wciskania kamieni w miejsce oczu. Twarz jakoś uratowałyśmy, Jula zatwierdziła wygląd bałwana i stoi sobie bałwan w ogrodzie. Ma czapkę Mikołaja chociaż "niedługo" Wielkanoc. Najważniejsze, że Julii się podoba…