Masujemy buziaka

Niedawno mama Antosia pisała o wibratorze logopedycznym: http://anton2001.blog.onet.pl/2,ID363083966,index.html My również, po konsulatacji z naszą panią logopedą, postanowiliśmy spróbować i zakupiliśmy taki mały zestaw logopedyczny – wibrator z dwoma głowicami dla Julii. Kolejny raz dzięki Wam!

Julka jest już po pierwszych masażykach. Troche gilgocze (sprawdzałam na sobie), ale nie obserwuję protestów ze strony Julinki, raczej zaciekawienie nowymi "ćwiczeniami". Mam nadzieję, że masażyki pomogą i nie pozwolą na całkowite unieruchomienie buzi. Za jakiś czas z pewnością napiszę o obserwacjach na tym polu.

Co do praktyczności tego urządzonka, najbardziej podoba mi się że jest niewielki (wielkości długopisa) i głowica masująca zmieści się spokojnie w Julnkowym buziaku, między dziąsełkami a policzkami. Poza tym jest bardziej higieniczny od paluchów i efektywniejszy dzięki możliwości wprowadzenia wibracji.

Wczoraj też zaczęliśmy dożywianie. Waga wyjściowa: 12,200kg. Po pierwszych 50ml Nutrini (1kcal w 1 ml) nie obserwuję żadnych odstępstw ze strony układu pokarmowego i dziś podamy 100ml, a jutro całą porcję – 200ml. Za dwa miesiące kontrola wagi.

 

Za to Marysiowego buziaka to tylko trzeba myć co chwilę, taki żarłoczek nam rośnie. Je wszystko co ma w zasięgu wzroku. I juz wszędzie dochodzi (właściwie do raczkuje) i wstaje przy czym się da. Ogólnie mam oczy wokół głowy, a i tak się wywraca albo rozbija głową… 

Dodaj komentarz