Chyba już od roku szukam idealnego sposobu przewożenia Julii w samochodzie. Teraz jest nas więcej, a Julia już jest duża (metr długości), więc poszukiwania nabrały rozpędu. Do niedawna na rynku był tylko jeden fotelik który spełniałby nasze oczekiwania (firmy OttoBock). Cena skutecznie nas odstraszyła – 11 tysięcy złotych (o zgrozo!). W tym czasie próbowaliśmy różnych sposobów – w kołysce, w siedzisku do Kimby (czyli wózka), w większym foteliku dziecięcym, na leżąco z tyłu na siedzeniu – żaden sposób nie jest dobry (czyli bezpieczny)…
Całe szczęście kilka tygodni temu na rynku polskim pojawił się fotelik firmy RECARO. Po prezentacji fotelika u nas w domu ostatecznie zdecydowaliśmy się na niego, chociaż cenę też ma zabójczą – 4500zł. Kupiliśmy go dzięki środkom zgromadzonym w fundacji czyli dzięki WAM! Za co ogromnie dziękujemy!
Julka już przetrenowała jazdę nowym foteliku. Technicznie wygląda to następująco: Jula siedzi z przodu na opuszczonym siedzeniu. Ja siedzę za nią i obserwuję w lusterku jej miny. Gdy będzie trzeba odessać damy radę, albo się zatrzymamy. Jedyna co jeszcze musimy zrobić to jakoś zabezpieczyć głowę, np. przewiązać jakąś chustą, żeby Jula mogła jechać ciut bardziej siedząco i żeby mogła patrzeć co się dzieje za oknem, bo jak tylko przyjdzie wiosna to ruszamy w trasę 🙂
