Przed chwilą rozmawiałam z panią ordynator oddziału. Po wczorajszym kryzysie związanym z obturacją oskrzeli jest dużo lepiej. Wydzielina w oskrzelach była tak gęsta i lepka, że nie można było jej nawet drenować. Dziś po środkach rozluźniających powoli daje się usuwać. Pani doktor chce Julkę jak najszybciej odesłać do domu, ale trzeba ją jeszcze "podreperować", żeby nie był potrzebny tlen.
Już teraz dziękuję personelowi za fachową opiekę i serce oddane naszej Julce zwłaszcza pani doktor S. i naszej "babci-anestezjolog" za podtrzymanie duchu!!!
Nam rodzicom podczas choroby dzieci towarzyszy masa niepokoju. Tak naprawdę mamy do niego prawo, w końcu to nasze dzieci! Nie do końca rozumiemy działania lekarzy i pewnie nie zrozumiemy. I choć słyszy się czasem o różnych błędach w sztuce lekarskiej, to ja ufam lekarzom na OIOMie na Polankach. Już nie raz pokazali, że są cudotwórcami… I cieszę się, że Julia jest właśnie w ich rękach.