Leczenie Marysi jest o tyle utrudnione, że ona sama stawia opór, zarówno podczas inhalacji (tu na zdjęciu akurat grzeczna była), jak i aplikowania antybiotyku (dokładnie umie nabrać wody w usta). Resztę leków rozpuszczam w mleku i herbatce i udaje się je przemycić…

