Wieści ze szpitala sa następujące:
Niby stan zapalny niewielki, z rentgena widać tylko trochę zmian w oskrzelach, gorączki brak, wyniki krwi dobre, a Julka wygląda jakby miała potworne zapalenie płuc. Zapewne za sprawą tlenu, który podbija nie tylko saturację ale poziom dwutlenku węgla we krwi, przec co jest półprzytomna. Przerzucili ją na sprzęt szpitalny. Zmienili antybiotyk na dożylny, bo saturacja spada i zalegania są duże. Jak mają być mniejsze skoro od wczoraj nie dotarł do niej żaden fizjoterapeuta od oddechówki i nie zrobił drenażu? Jak ma się usunąć wydzielina z oskrzeli?
Czuję się jakbym cofnęła się w czasie o dwa lata… Jestem wściekła i zdruzgotana.
Na dodatek Marysia jeszcze gorzej kaszle i nie mogę jej zostawić za bardzo w domu. Pediatra mówiła że dopiero po trzeciej dobie można liczyc na poprawę. Byle do jutra…
Dopisek z wieczora:
Julia podobno spokojniejsza (zmalała akcja serca i wzrosła saturacja). Dostaje coś na uspokojenie dlatego jest taka nie za bardzo kontaktowa. Dali jej też dożylnie mucosolwan bo była nieźle przysuszona. CRP (parametr zapalny) zaczął również spadać, także antybiotyk zaczął działać. Nasza pani doktor uważa, że to bardziej wirus poczynił takie spustoszenie i, że za kilka dni Julia będzie zdrowa, pod warunkiem, że się nie zatruje tlenem
Nie mniej jednak, szpital działa na ludzi dość depresyjnie…
Dziękuję za modlitwę i miłe słowa 🙂
Jeszcze jedno:
Jednak zostawili na naszym respiratorze, tylko zmienili ustawienia.
Ostatnia wiadomość
Poprawa jest spowodowana między innymi włączeniem na stałe hydrokortyzonu…